Najbliższe trzy miesiące 57-letnia patomorfolog Magdalena H. spędzi w areszcie. To na jej dawnej posesji w Lutoryżu pod Rzeszowem podczas prac ziemnych odkryto zakopane szczątki ludzkich płodów. Kobieta przyznała w wyjaśnieniach, że to ona sama je tam przywiozła i zakopała. Jeśli zarzuty się potwierdzą, grozi jej nawet 12 lat pozbawienia wolności.
Makabryczne odkrycie na placu budowy
Wszystko wyszło na jaw przypadkiem. Na terenie prywatnej posesji w Lutoryżu pod Rzeszowem prowadzono prace ziemne, przygotowując teren pod budowę. Wtedy robotnicy natrafili na to, czego nikt się nie spodziewał. Pod ziemią znajdowały się znaczne ilości odpadów medycznych, w tym bloczki parafinowe i szkiełka mikroskopowe, a wśród nich szczątki ludzkich płodów.

Pierwsze informacje o znalezisku trafiły do śledczych 10 czerwca. Na miejsce natychmiast skierowano biegłych lekarzy, którzy potwierdzili, że zabezpieczone szczątki to szczątki ludzkich płodów. Działka, jak ustalili śledczy, niedawno zmieniła właściciela.
Najbliższe 3 miesiące 57-letnia lekarka Magdalena H., na której posesji znaleziono ciała conajmniej 37 nienarodzonych dzieci, spędzi w areszcie. Podejrzana zeznała, że sama przewoziła i zakopywała znalezione na jej posesji w Lutoryżu zwłoki. Jeśli zarzuty się potwierdzą, grozi… pic.twitter.com/KawJ9EYFOE
— Ekonomat (@ekonomat_pl) June 15, 2026
Kim jest podejrzana
Trop szybko doprowadził do poprzedniej właścicielki terenu. To 57-letnia Magdalena H., lekarka patomorfolog. Kobieta została zatrzymana przez policję w Zamościu. Po zatrzymaniu źle się poczuła i trafiła do szpitala, przez co czynności procesowe musiały zostać przesunięte.
Według ustaleń śledczych okres, w którym podejrzana mieszkała w nieruchomości w Lutoryżu, był stosunkowo krótki. Działkę miała sprzedać w lutym 2025 roku, co prokuratura nadal weryfikuje.
Przyznała, że sama zakopała szczątki
Po przewiezieniu do prokuratury w Rzeszowie Magdalena H. została przesłuchana. Nie oświadczyła, czy przyznaje się do zarzucanych jej czynów, ale złożyła wyjaśnienia.
Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prokurator Krzysztof Ciechanowski, z tych wyjaśnień wynika, że to ona sama przywiozła i zakopała ujawnione na posesji płody ludzkie oraz inne odpady medyczne. Podejrzana wskazała również źródło pochodzenia szczątków.
Według nieoficjalnych informacji Radia Eska kobieta miała tłumaczyć, że wynosiła szczątki ze szpitala w czasie pandemii COVID-19, twierdząc, że prowadziła na nich badania w warunkach domowych. To ustalenie pozostaje na razie niepotwierdzone oficjalnie.
Zarzuty i areszt
Prokuratura postawiła patomorfolog zarzuty zbezczeszczenia zwłok oraz porzucenia niebezpiecznych odpadów w miejscu niedozwolonym. W sobotę wieczorem Sąd Rejonowy w Rzeszowie w całości uwzględnił wniosek prokuratora i zastosował wobec podejrzanej trzymiesięczny areszt tymczasowy, do 10 września.
Na ten moment śledczy zaznaczają, że nie ma dowodów wskazujących na inne pochodzenie płodów niż to wskazane przez kobietę. Jeśli stawiane zarzuty się potwierdzą, Magdalenie H. grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Prace na posesji wciąż trwają
Na miejscu odkrycia nadal prowadzone są czynności procesowe i kryminalistyczne pod nadzorem prokuratora. Zaangażowani są w nie funkcjonariusze rzeszowskiej policji oraz technicy z laboratorium kryminalistycznego. Według prokuratury liczba znalezionych szczątków nie zmieniła się i nadal jest to 32 płody. Prace na działce mogą potrwać jeszcze kilka dni.
