Propozycja tytułu: „Jedźcie do Odessy, tam znajdziecie żonę". Turysta nagrał ulice ukraińskiego miasta i pokazał zaskakujący widok

Odessa od zawsze przyciągała turystów szerokimi bulwarami, plażami i słynnymi Schodami Potiomkinowskimi. Jednak mężczyzna, który niedawno odwiedził to nadmorskie miasto, zwrócił uwagę na coś zupełnie innego. Podczas spaceru ulicami zauważył, że w kawiarniach, restauracjach i na ogródkach siedzą niemal wyłącznie kobiety. „Jedźcie do Odessy, tam znajdziecie żonę" – skomentował na nagraniu, które pojawiło się w serwisie X. Za tym pozornie zabawnym spostrzeżeniem kryje się jednak znacznie poważniejsza rzeczywistość.

Miasto kobiet nad Morzem Czarnym

Na nagraniu widać letnią Odessę tętniącą życiem. Ogródki kawiarni i restauracji są pełne, ludzie spacerują ulicami, na pierwszy rzut oka miasto wygląda jak każdy nadmorski kurort w szczycie sezonu. Dopiero po chwili rzuca się w oczy szczegół, na który zwrócił uwagę autor filmu: przy stolikach siedzą prawie same kobiety. Młode, w średnim wieku, w grupach koleżanek, samotnie z kawą. Mężczyzn jest jak na lekarstwo, a ci, których widać, to głównie osoby starsze.

Autor nagrania podsumował swoje obserwacje pół żartem, sugerując, że Odessa to idealne miejsce dla kawalerów szukających żony. Jednak to, co uchwycił obiektyw, nie jest ani przypadkiem, ani lokalną ciekawostką. To obraz kraju, który od ponad czterech lat prowadzi wojnę na pełną skalę.

Dlaczego na ulicach nie widać mężczyzn

Wyjaśnienie jest brutalnie proste. Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku mężczyźni w wieku od 18 do 60 lat otrzymali zakaz opuszczania kraju, a jednocześnie objęła ich powszechna mobilizacja. Setki tysięcy Ukraińców walczy na froncie, kolejni przechodzą szkolenia lub służą na zapleczu armii. Część zginęła, część została ranna, a jeszcze inni przebywają za granicą, dokąd wyjechali przed wojną lub zdołali wydostać się mimo obostrzeń.

Jest jednak i drugi powód, o którym mówi się w Ukrainie coraz głośniej. Wielu mężczyzn w wieku poborowym po prostu unika pokazywania się w miejscach publicznych. Terytorialne centra uzupełnień prowadzą obławy na mężczyzn próbujących uniknąć służby wojskowej, a łapanki odbywają się na ulicach, w siłowniach, a nawet w sanatoriach. Ukraiński portal TSN publikował już nagrania, na których widać żołnierzy wchodzących do klubów fitness w miastach takich jak Kijów czy Odessa i wręczających tam wezwania do wojska.

W efekcie część mężczyzn ogranicza wyjścia z domu do minimum. Kawiarniany ogródek w centrum miasta to ostatnie miejsce, w którym chce się pokazać ktoś, kto obawia się patrolu TCK. Napięcie wokół mobilizacji rośnie zresztą po obu stronach. Jak podają ukraińskie media, w kraju nasila się fala oporu wobec mobilizacji, a obywatele zaczynają stawiać fizyczny opór patrolom wojskowych centrów rekrutacyjnych.

Statystyki nie pozostawiają złudzeń

Dysproporcja płci w Ukrainie istniała jeszcze przed wojną, ale konflikt dramatycznie ją pogłębił. Według aktualnych szacunków na 100 kobiet w Ukrainie przypada zaledwie około 87 mężczyzn, co daje krajowi dziesiąte miejsce na świecie pod względem przewagi liczebnej kobiet. W liczbach bezwzględnych kobiet jest o około 2,7 miliona więcej niż mężczyzn.

Trzeba przy tym pamiętać, że statystyki obejmują całą populację, w tym dzieci i seniorów. W grupie wiekowej, którą widać w kawiarniach, czyli wśród dorosłych do sześćdziesiątki, realna nieobecność mężczyzn w przestrzeni publicznej jest jeszcze bardziej odczuwalna, bo to właśnie oni albo służą w armii, albo unikają ulic.

Władze poluzowały przepisy, ale tylko dla najmłodszych

Sytuacja zmieniła się częściowo w sierpniu 2025 roku. Ukraiński rząd zdecydował, że mężczyźni w wieku od 18 do 22 lat mogą swobodnie przekraczać granicę podczas stanu wojennego. Oficjalnym uzasadnieniem była chęć umożliwienia młodym Ukraińcom nauki i pracy za granicą. Efekt był natychmiastowy: tysiące młodych mężczyzn ruszyło między innymi do Polski.

Dla wszystkich pozostałych, czyli mężczyzn między 23. a 60. rokiem życia, zakaz wyjazdu wciąż obowiązuje. Wyjątki przewidziano jedynie dla wybranych grup, między innymi osób z niepełnosprawnościami, ojców co najmniej trojga dzieci, wolontariuszy oraz kierowców przewożących ładunki humanitarne.

Za żartem kryje się dramat

Nagranie z Odessy stało się w sieci pretekstem do żartów o „mieście kobiet" i radach matrymonialnych. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że obraz pełnych kobiet ogródków kawiarnianych mówi o wojnie więcej niż niejeden frontowy raport. Każde puste krzesło przy stoliku to czyjś mąż, brat lub syn, który walczy, ukrywa się, wyjechał albo już nie wróci. Odessa, mimo że regularnie ostrzeliwana rosyjskimi dronami i rakietami, żyje dalej. Tyle że jej codzienny krajobraz zmienił się w sposób, którego nie da się nie zauważyć.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Nalot policji na WORD w Zielonej Górze. Egzaminatorzy podejrzani o korupcję
Nalot policji na WORD w Zielonej Górze. Egzaminatorzy podejrzani o korupcję
„Biedy nie ma". Tusk podał maksymalną stawkę dla lekarzy. To 16-krotność płacy minimalnej
„Biedy nie ma". Tusk podał maksymalną stawkę dla lekarzy. To 16-krotność płacy minimalnej