Poniedziałkowy poranek na poznańskim Piątkowie. Za kierownicą samochodu należącego do rodziców siedział 15-latek, a badanie wykazało u niego 1,5 promila alkoholu. Podczas pościgu uderzył w zaparkowane auto, a próbując się wydostać, cofnął i uderzył w radiowóz. Jazdę przerwał policjant, który akurat nie był na służbie. Sprawa trafi do sądu rodzinnego.
Do zdarzenia doszło rano na terenie Piątkowa, jednej z największych dzielnic mieszkaniowych Poznania. Nastolatek poruszał się samochodem należącym do rodziców. Nie miał uprawnień do kierowania pojazdami, bo w jego wieku po prostu nie mógł ich mieć. Według relacji z miejsca zdarzenia jest obywatelem Ukrainy.
Jazdę zauważył policjant przebywający w czasie wolnym od służby. Podjął za nim pościg, który zakończył się zatrzymaniem nastolatka.
Uderzył w prywatne auto, potem w radiowóz
Przejazd nie zakończył się na samym zatrzymaniu. W trakcie pościgu piętnastolatek uderzył w prywatny samochód, a następnie, zamiast się zatrzymać, wrzucił wsteczny bieg i uderzył w radiowóz.
To istotny element całej sprawy, bo przenosi ją z kategorii niebezpiecznej brawury nastolatka do zdarzenia, w którym doszło do uszkodzenia cudzego mienia oraz pojazdu służbowego. Poszkodowany właściciel prywatnego auta ma prawo dochodzić naprawienia szkody, a odpowiedzialność cywilna w przypadku nieletniego spada zwykle na jego opiekunów.
Dziś rano 15-letni obywatel Ukrainy, po spożyciu alkoholu, urządził sobie rajd samochodem rodziców po Piatkowie. Policjant po służbie rozpoczął pościg i chwilę później doszło do zatrzymania. Badania na ob. alkoholu wykazały 1,5 promila. Sprawą zajmie się sąd rodzinny. pic.twitter.com/10pLsTUJqh
— poznan_moment (@poznan_moment) July 27, 2026
1,5 promila u piętnastolatka
Badanie stanu trzeźwości wykazało u kierującego 1,5 promila alkoholu. Dla porównania, granica stanu nietrzeźwości w polskim prawie to 0,5 promila, a więc nastolatek przekroczył ją trzykrotnie.
To poziom, przy którym u dorosłego kierowcy wyraźnie pogarsza się ocena odległości, czas reakcji i zdolność koncentracji. U osoby o mniejszej masie ciała i bez jakiejkolwiek tolerancji na alkohol efekty są odpowiednio silniejsze. Manewr cofania wprost na radiowóz dobrze pokazuje, w jakim stanie znajdował się kierujący.
Piątkowo to gęsto zabudowana dzielnica z osiedlami wielorodzinnymi, szkołami i pętlami komunikacji miejskiej. Poniedziałkowy poranek to moment, w którym na ulicach i chodnikach jest najwięcej ludzi w drodze do pracy i szkoły.
Sąd rodzinny, nie prokuratura
Piętnastolatek nie odpowie na takich zasadach jak dorosły kierowca. Wobec osób, które nie ukończyły 17 lat, stosuje się przepisy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, a sprawą zajmuje się sąd rodzinny i nieletnich.
Katalog środków, jakimi dysponuje taki sąd, jest szeroki: od upomnienia, przez nadzór kuratora i zobowiązanie do określonego postępowania, aż po umieszczenie w młodzieżowym ośrodku wychowawczym lub w zakładzie poprawczym. O tym, który z nich zostanie zastosowany, decyduje między innymi ocena stopnia demoralizacji nieletniego oraz sytuacji rodzinnej. Uszkodzenie dwóch pojazdów, w tym policyjnego, będzie miało dla tej oceny znaczenie.
Pytanie o kluczyki
W tego typu sprawach postępowanie zwykle nie kończy się na samym nastolatku. Kluczową kwestią pozostaje to, w jaki sposób piętnastolatek wszedł w posiadanie kluczyków oraz skąd wziął alkohol.
Jeżeli okaże się, że dostęp do pojazdu był efektem zaniedbania po stronie opiekunów, sąd może objąć wglądem sytuację rodzinną i zastosować środki wobec rodziców. Policja w podobnych przypadkach regularnie przypomina, że za bezpieczeństwo dzieci i młodzieży odpowiadają przede wszystkim rodzice, a przyzwalanie na dostęp do pojazdu prowadzi prostą drogą do tragedii.
Nie pierwszy taki przypadek w tym roku
Historie nastolatków za kierownicą rodzicielskich aut powtarzają się w całym kraju z niepokojącą regularnością, a scenariusz bywa niemal identyczny. Na początku lipca w Horodyszczu w gminie Chełm policjantki zatrzymały pijanego 15-latka, który również uderzył w radiowóz, a żeby przerwać jazdę, musiały wybić szybę w samochodzie. W maju w powiecie kartuskim 15-latek zabrał kluczyki od chryslera rodziców i zakończył podróż na drzewie, a auto zajęło się ogniem.
W żadnym z tych przypadków nikt nie zginął. To jednak kwestia szczęścia, a nie umiejętności kierujących.
Co dalej
Poznańska policja nie wydała jeszcze oficjalnego komunikatu w tej sprawie. Nie są znane szczegóły dotyczące trasy przejazdu, rozmiaru szkód w obu uszkodzonych pojazdach ani tego, czy w samochodzie znajdowały się inne osoby.
O losie nastolatka zdecyduje sąd rodzinny.