142
wyświetlenia
wyświetlenia
Elon Musk od lat powtarza, że ludzkość powinna stać się gatunkiem międzyplanetarnym, a jego największym marzeniem jest stała baza na Marsie. Jeden z najbardziej kontrowersyjnych pomysłów padł w 2015 roku w programie „The Late Show with Stephen Colbert”. Musk nazwał Marsa „planetą do remontu” i stwierdził, że są dwie drogi ocieplenia Czerwonej Planety: wolna i szybka.
Ta szybka miała polegać na zrzuceniu ładunków termojądrowych nad marsjańskimi biegunami, żeby uwolnić dwutlenek węgla i parę wodną, a potem uruchomić efekt cieplarniany.
Sam pomysł nie oznaczał dosłownie „wojny z Marsem”, tylko próbę terraformowania, czyli przekształcenia planety tak, by stała się cieplejsza i bardziej przyjazna dla ludzi. W teorii wybuchy nad czapami polarnymi miałyby podgrzać zamarznięte zasoby, wypuścić gazy cieplarniane do atmosfery i zagęścić ją na tyle, by w przyszłości dało się budować tam osady z mniejszym ryzykiem. Musk wracał do tej idei także później, m.in. hasłem „Nuke Mars”, które stało się internetowym memem i trafiło nawet na koszulki.
Reklama
Rozmowy na Facebooku