wyświetlenia
Nagranie pod artykułem
Do zdarzenia doszło 19 kwietnia na 3-kilometrowej szutrowej trasie między miejscowościami Rynek i Lorki w gminie Grodziczno. Rajd rozgrywany był na odcinkach specjalnych, gdzie liczy się nie tylko szybkość, ale przede wszystkim precyzja i znajomość trasy.
Tym razem jednak coś poszło nie tak. Na jednym z odcinków specjalnych załoga z powiatu nowomiejskiego nie dostosowała prędkości, w wyniku czego uderzyła w drzewo - poinformował asp. szt. Mateusz Soter z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Mieście Lubawskim. Auto po uderzeniu straciło kontakt z podłożem i zaczęło koziołkować, ostatecznie zatrzymując się na boku. Sytuację dodatkowo skomplikowały ogień i kłęby dymu, które zaczęły wydobywać się z silnika.
Świadkowie zdarzenia nie czekali na służby - kilka osób natychmiast rzuciło się na pomoc, stawiając samochód z powrotem na koła i ewakuując załogę z płonącego pojazdu. Akcja trwała zaledwie chwilę, ale mogła uratować życie.
Kierujący autem 49-latek nie odniósł obrażeń i pozostał na miejscu zdarzenia. Natomiast 28-letni pilot został zabrany do szpitala na badania, po których został zwolniony do domu - również bez obrażeń.
Na tym jednak feralny dzień się nie skończył. Później na trasie rajdu doszło do jeszcze jednego zdarzenia - inne auto biorące udział w zawodach uderzyło w drzewo, choć nie było to tak groźne jak wypadek z udziałem Subaru.
Całe zdarzenie zostało nagrane - materiał wideo trafił do sieci dzięki uprzejmości Radosława Pedynkowskiego i szybko zaczął krążyć w mediach społecznościowych. Nagranie doskonale oddaje dramatyzm sytuacji i tempo, z jakim świadkowie zareagowali na zagrożenie.
Rozmowy na Facebooku