wyświetlenia
Cała sprawa zaczęła się od relacji opublikowanej przez Mariusza Pudzianowskiego, który poinformował, że miał okazję trenować wspólnie z Karolem Nawrockim. Z jego słów wynikało, że choć nie planowali iść na absolutne maksimum, to i tak na ławce miało paść 150 kg. Wpis szybko zaczął krążyć po sieci i wywołał spore zainteresowanie.
Na tę relację zareagował Patryk Barański, który otwarcie zakwestionował taki rezultat. Według niego z analizy wcześniejszych treningów Nawrockiego wynika, że jego realny maksymalny wynik to raczej 120-125 kg, a nie 150. W jego ocenie to nie jest drobna różnica, ale zupełnie inny poziom siły, którego wcześniej nie było widać.
Trening z najsilniejszym człowiekiem na świecie 💪🇵🇱 pic.twitter.com/ROqiBA4aEr
— Karol Nawrocki (@NawrockiKn) April 6, 2026
Barański zwrócił uwagę, że osoba wyciskająca 150 kg powinna prezentować na treningach wyraźnie większą moc i inne możliwości niż te, które dotąd można było zobaczyć. Dlatego uznał, że opowieść o takim wyniku jest mocno przesadzona. Podobne głosy pojawiły się też w komentarzach internautów, którzy zaczęli zastanawiać się, czy nie doszło tu do zwykłego podkręcenia historii.
W internetowej dyskusji przypomniano również wcześniejsze sytuacje, w których Mariusz Pudzianowski miał być oskarżany o koloryzowanie pewnych wydarzeń. To dodatkowo sprawiło, że część osób zaczęła z większym dystansem patrzeć także na jego relację z treningu z Nawrockim.
Na ten moment nie pojawiło się pełne nagranie, które pokazywałoby podejście pod ciężar 150 kg i mogłoby ostatecznie rozstrzygnąć spór. W efekcie cała historia opiera się głównie na wpisach, komentarzach i ocenach osób śledzących temat.
Rozmowy na Facebooku