wyświetlenia
Nagranie pod artykułem
Zdaniem dużej części komentujących na nagraniu nie widać większego problemu. Kierowca Volkswagena miał zmienić pas płynnie, bez gwałtownego zajechania drogi, a cała sytuacja wyglądała raczej jak zwykła, codzienna jazda w zwężeniu niż groźny incydent. Najwięcej emocji wzbudziło to, że autor nagrania użył klaksonu, choć wielu oglądających uznało, że nie było ku temu wyraźnego powodu.
Po fali komentarzy pod nagraniem pojawił się później dopisek od autora, który próbował wyjaśnić swoją wersję wydarzeń. Twierdził, że za jego autem droga była pusta, więc kierująca Volkswagenem mogła spokojnie wjechać za niego. Dodał też, że od momentu wjazdu na przejście dla pieszych nie przyspieszał, a kobieta miała zmienić pas od razu po włączeniu kierunkowskazu, nie zwracając uwagi na auta jadące obok. Według niego sytuacja zmusiła go do hamowania.
Autor zaznaczył również, że kamery samochodowe zniekształcają odległości i na nagraniu auta wydają się dalsze niż były w rzeczywistości. Podkreślił też, że w jego ocenie nie było tu klasycznej jazdy na suwak, a on sam nie miał obowiązku wpuszczania kolejnego auta.
Mimo tego wyjaśnienia wielu internautów nadal uważa, że to właśnie nagrywający zrobił z całej sytuacji większy problem, niż rzeczywiście był na drodze. I chyba dlatego to nagranie bardziej niż o przepisach stało się dyskusją o tym, czy każdą drobną sytuację za kierownicą trzeba od razu traktować jak drogowy konflikt.
Rozmowy na Facebooku