wyświetlenia
Sprawa szybko zrobiła się głośna, bo według kilku portali duchowny miał jechać do McDonalda. To właśnie ten wątek najmocniej przebił się do nagłówków i komentarzy w sieci. Cała sytuacja miała rozegrać się w przedświąteczną noc, co tylko podkręciło zainteresowanie sprawą.
Z relacji mediów wynika, że po zatrzymaniu mężczyzna trafił do policyjnej celi, gdzie spędził noc i część kolejnego dnia. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty. Zatrzymano mu również prawo jazdy, a samochód został zabezpieczony.
Media opisywały, że duchowny miał być związany z pracą duszpasterską i nauczaniem religii. Na ten moment najważniejsze w tej sprawie jest jednak to, że skończyło się na policyjnej interwencji, zarzutach i dalszym postępowaniu.
Kilka lat temu zatrzymany został proboszcz tej samej parafii, ksiądz Leszek S., który - jak opisywano - jechał przez miasto wężykiem i obijał się o krawężniki. Badanie wykazało u niego ponad 2,2 promila alkoholu, a sprawa zakończyła się wyrokiem. Sąd skazał go na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata, zakaz prowadzenia pojazdów oraz grzywnę.
Jazda po alkoholu to przestępstwo, a przy tak wysokim wyniku mogło dojść do tragedii. Tym razem nocna wyprawa zakończyła się kontrolą, ale cała historia i tak wywołała spore poruszenie - zarówno przez okoliczności, jak i przez to, kim okazał się zatrzymany kierowca.
Źródło foto: Lubelska Policja/Parafia pw. Św. P. J. Frassatiego w Lublinie - fb
Rozmowy na Facebooku