menu
Wyprzedzał na zakazie i twierdził, że to nie jego wina. Zderzenie motocykla z osobówką w Rybniku
Wyprzedzał na zakazie i twierdził, że to nie jego wina. Zderzenie motocykla z osobówką w Rybniku
Do groźnie wyglądającego zderzenia doszło 18 kwietnia 2025 roku w Rybniku. Motocyklista uderzył w skręcający samochód osobowy, po czym - mimo że wyprzedzał na podwójnej ciągłej linii - próbował zrzucić winę na kierowcę auta. Interweniująca policja szybko postawiła sprawę jasno.

Nagranie pod artykułem

Co się wydarzyło?

Kierowca samochodu osobowego włączył kierunkowskaz i zwalniał, przygotowując się do skrętu. W tym momencie jadący za nim motocyklista podjął manewr wyprzedzania - na odcinku oznaczonym podwójną ciągłą linią, gdzie wyprzedzanie jest bezwzględnie zakazane. Doszło do zderzenia. Motocykliści - jak wynika z relacji kierowcy auta - doznali jedynie lekkich potłuczeń. Na miejsce nie była potrzebna pomoc medyczna, a policję wezwali przejeżdżający obok świadkowie.

"To nie moja wina" - motocyklista obwiniał kierowcę auta

Zaraz po kolizji motocyklista przyjął ofensywną postawę. Przekonywał, że widział włączony kierunkowskaz, że auto gwałtownie zwalniało i że to właśnie zachowanie kierowcy osobówki doprowadziło do wypadku. Kierowca samochodu, jak sam przyznał - w stresie i szoku - przez chwilę wierzył w jego słowa.

Nagranie z kamer obaliło jednak tę wersję wydarzeń punkt po punkcie:

  • Na filmie wyraźnie słychać włączony kierunkowskaz samochodu osobowego (muzyka z głośników go nieco zagłusza, ale jest dobrze rozróżnialny)
  • Kamera tylna pokazuje, że motocyklista nie użył własnego kierunkowskazu przed wyprzedzaniem
  • Prędkość wskazywana przez kamerę (ok. 44 km/h) jest niedokładna - jak tłumaczy kierowca, w rzeczywistości praktycznie stał w miejscu
  • Motocyklista wyprzedzał na podwójnej ciągłej - czyli tam, gdzie jest to bezwzględnie zakazane

Policja rozwiała wątpliwości

Funkcjonariusze, po zapoznaniu się z okolicznościami zdarzenia i nagraniami, jednoznacznie wskazali winnego - to kierowca motocykla. Jak przypomnieli policjanci, manewr wyprzedzania nie ogranicza się tylko do sytuacji, gdy pojazd przejeżdża na przeciwległy pas ruchu. Każde mijanie poprzedzającego pojazdu od lewej strony jest wyprzedzaniem - i podlega tym samym zakazom, w tym zakazowi wykonywania go na odcinkach oznaczonych podwójną linią ciągłą.

Co więcej, nawet gdyby kierowca auta faktycznie skręcał - to na motocykliście ciążył obowiązek zachowania szczególnej ostrożności i niewykonywania manewru w miejscu zabronionym. Jedyną legalną opcją, jak podkreślono, byłoby wyminięcie pojazdu z prawej strony.

Przepisy, o których warto pamiętać

Podwójna linia ciągła na jezdni to jeden z najbardziej czytelnych znaków drogowych - bezwzględny zakaz zmiany pasa i wyprzedzania. Polskie prawo o ruchu drogowym nie przewiduje tu żadnych wyjątków ani okoliczności łagodzących. Kierowca, który decyduje się na ten manewr, robi to wyłącznie na własną odpowiedzialność - i właśnie ta odpowiedzialność spadła na motocyklistę z Rybnika.

 

Zdarzenie to jest też przypomnieniem, że kamera samochodowa potrafi być najlepszym świadkiem - bezstronnym, nieomylnym i odpornym na stres poudarunkowy.

Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku