Kierowca firmy ochroniarskiej zaparkował autem na chodniku, a gdy przechodzień zwrócił mu uwagę, zaproponował, żeby ten wezwał policję. Przechodzień potraktował to dosłownie. Interwencja skończyła się mandatem w wysokości 1500 zł i 8 punktami karnymi, a prośby o pouczenie nic nie dały.
"Może Pan służby wezwać"
Do sytuacji doszło według relacji autora nagrania w Trójmieście. Samochód ochrony stał na chodniku, blokując przestrzeń dla pieszych. Nagrywający podszedł do kierowcy i poprosił, by ten przestawił auto. W odpowiedzi usłyszał: "Będę tu stał do rana... jak Pan chce, to może Pan służby wezwać".
Autor nagrania nie dyskutował. Zadzwonił na policję i czekał.
"Będę tu stał do rana... jak Pan chce to może Pan służby wezwać"
— 𝚂𝚔𝚗𝚎𝚛𝚞𝚜 (@sknerus_) August 19, 2026
Ojojoj XD 1 500 zł i 8 punktów aż miło. Wreszcie trafili się kompetentni Policjanci którzy egzekwują prawo. Brawo. pic.twitter.com/QbNv8U77NR
Patrol nie dał się przekonać
Funkcjonariusze przyjechali, wysłuchali obu stron i sięgnęli po bloczek mandatowy. Kierowca próbował jeszcze negocjować i dopytywał, czy sprawa nie mogłaby zakończyć się pouczeniem. Policjant był nieugięty: 1500 zł mandatu i 8 punktów karnych.
Taka wysokość kary odpowiada taryfikatorowi za jazdę wzdłuż po chodniku, a nie za samo nieprawidłowe parkowanie. Wszystko wskazuje więc na to, że funkcjonariusze uznali, iż kierowca nie tylko stał, ale też poruszał się pojazdem po drodze dla pieszych.
"Wreszcie kompetentni policjanci"
Nagranie opublikowano z komentarzem chwalącym funkcjonariuszy za konsekwencję. Internauci zwracają uwagę, że pewność siebie kierowcy wynikała prawdopodobnie z przekonania, że nikt nie będzie się fatygował z wzywaniem patrolu do auta na chodniku. Tym razem się przeliczył.