Nagranie z wnętrza samochodu trafiło do sieci w czwartek. Widać na nim kobietę trzymającą na kolanach małe dziecko, która wyzywa kierowcę od narodowości i atakuje go podczas kursu. Dzień później 48-latka usłyszała w prokuraturze zarzut, za który kodeks karny przewiduje do 5 lat pozbawienia wolności.
Odmówił zatrzymania się przy sklepie
Częstochowscy policjanci zajęli się sprawą po tym, jak 30 lipca w mediach społecznościowych pojawił się film pokazujący atak na kierowcę. Funkcjonariusze dotarli do poszkodowanego i przyjęli od niego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Pokrzywdzonym okazał się 35-letni obywatel Ukrainy, który realizował kurs zamówiony przez kobietę. Z jego relacji wynika, że w trakcie jazdy pasażerka zażądała zatrzymania się przy sklepie. Kiedy odmówił, uderzyła go w głowę.
Policjanci zabezpieczyli zapis monitoringu z samochodu pokrzywdzonego. To materiał, który ma pomóc w odtworzeniu pełnego przebiegu zdarzenia.
Sama przyszła na komisariat
48-latka nie czekała, aż funkcjonariusze zapukają do jej drzwi. Zgłosiła się do Komisariatu Policji I w Częstochowie, gdzie wykonano z nią wstępne czynności, po czym została zatrzymana.
Następnie trafiła do Prokuratury Rejonowej w Częstochowie. Usłyszała tam zarzut dyskryminacji z powodu przynależności narodowej. Prokurator zastosował wobec niej trzy środki zapobiegawcze: dozór policyjny, zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego oraz poręczenie majątkowe.
Do pięciu lat pozbawienia wolności
Kodeks karny przewiduje za to przestępstwo karę do 5 lat pozbawienia wolności. Przepis obejmuje stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej wobec osoby lub grupy osób z powodu ich przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu bezwyznaniowości.
To istotna różnica wobec zwykłego naruszenia nietykalności cielesnej, które jest ścigane z oskarżenia prywatnego i zagrożone znacznie łagodniej. Motyw narodowościowy przenosi całą sprawę na poziom przestępstwa ściganego z urzędu.
Świadkiem było dziecko
Osobny wątek dotyczy małoletniego, z którym podróżowała 48-latka. Ponieważ dziecko było świadkiem zdarzenia, materiały trafią również do sądu rodzinnego, który oceni sytuację rodzinną i zdecyduje o ewentualnych działaniach w ramach swoich kompetencji.
To standardowa procedura w sprawach, w których agresja rozgrywa się na oczach dziecka, niezależnie od tego, jak zakończy się postępowanie karne.
Czwarty taki przypadek w ciągu tygodnia
Częstochowa dopisuje się do listy, która w ostatnich dniach rośnie w niepokojącym tempie. W niedzielę we Wrocławiu trzej mężczyźni pobili 20-letnią Anastazję i jej partnera Maksyma, a dwóch podejrzanych trafiło w środę do aresztu na trzy miesiące. Tego samego dnia policja z Piaseczna zatrzymała 63-latka, który przez miesiące miał nachodzić ukraińskich sąsiadów w gminie Lesznowola. W pociągu pod Warszawą pasażerowie sami wyprowadzili z wagonu dwóch mężczyzn wykrzykujących hasła wymierzone w Ukraińców i Białorusinów.
Statystyki potwierdzają, że to nie jest przypadkowa zbieżność. W pierwszym półroczu 2026 roku obywatele Ukrainy złożyli w Polsce 180 zawiadomień o przestępstwach z nienawiści, o ponad 30 procent więcej niż rok wcześniej, wynika z danych Komendy Głównej Policji przytoczonych przez „Rzeczpospolitą". W całym 2024 roku było ich 267, w 2025 roku 275.
Powtarza się też inny schemat
W większości tych spraw punktem zwrotnym nie było zgłoszenie na komisariacie, tylko nagranie w sieci. Tak było w Lesznowoli, gdzie zawiadomienie leżało dwa tygodnie, i tak było tutaj, gdzie policja przyznaje wprost, że działania podjęto na podstawie filmu opublikowanego w mediach społecznościowych.
Postępowanie w sprawie 48-latki prowadzi Prokuratura Rejonowa w Częstochowie.