10 sierpnia 2018 roku na lotnisku Seattle–Tacoma doszło do wydarzenia, które w ciągu kilkudziesięciu minut zaczęły śledzić media w całych Stanach Zjednoczonych. Richard „Beebo” Russell, pracownik obsługi naziemnej linii Horizon Air, dostał się do pustego samolotu pasażerskiego Bombardier Q400, uruchomił jego silniki, wyprowadził maszynę z miejsca postoju i bez zgody kontroli lotów wystartował. Na pokładzie nie było pasażerów ani innych członków załogi.
Russell nie był zawodowym pilotem i nigdy nie przeszedł formalnego szkolenia lotniczego. Dzięki swojej pracy miał jednak dostęp do samolotów, znał podstawy obsługi naziemnej, potrafił korzystać z urządzeń służących do ich holowania i wiedział, jak uruchomić pomocniczą jednostkę napędową. Śledczy ustalili później, że wyszukiwał w internecie filmy instruktażowe dotyczące latania, ale nie znaleźli dowodów, że wcześniej potajemnie uczył się pilotowania samolotów.

Monitoring pokazał, że całą operację przeprowadził sam. Podjechał do maszyny pojazdem technicznym, wszedł do kabiny, uruchomił śmigła, a następnie wyszedł i przy pomocy ciągnika ustawił samolot w odpowiednim kierunku. Po ponownym wejściu na pokład zaczął kołować po lotnisku, po czym wjechał na pas startowy i wzbił się w powietrze. Od chwili rozpoczęcia przygotowań do startu do oderwania się od ziemi minęło zaledwie kilkanaście minut.
Powyższe nagranie z monitoringu pokazuje, jak poważne luki w systemie bezpieczeństwa ujawniła ta historia. Russell nie musiał forsować ogrodzeń ani włamywać się do samolotu. Był prawidłowo uprawnionym pracownikiem lotniska i do momentu rozpoczęcia kradzieży nie naruszył obowiązujących procedur. Dopiero gdy maszyna zaczęła samodzielnie poruszać się po płycie, stało się jasne, że za sterami nie znajduje się upoważniony pilot.

Po starcie Richard przez około 73 minuty latał nad zatoką Puget Sound i rozmawiał przez radio z kontrolerami ruchu lotniczego. Ci próbowali uspokoić go i przekonać, aby skierował się na jedno z lotnisk i bezpiecznie wylądował. Russell odpowiadał spokojnie, chwilami nawet żartował, ale z kolejnych wypowiedzi coraz wyraźniej wynikało, że znajduje się w głębokim kryzysie. Mówił o sobie jako o „załamanym człowieku”, przepraszał bliskich i zapewniał, że nie chce nikogo skrzywdzić.

W pewnym momencie wykonał ważącą kilkadziesiąt ton maszyną niezwykle ryzykowny manewr przypominający beczkę. Na nagraniach wykonanych z ziemi widać, jak Q400 gwałtownie przechyla się, nurkuje w kierunku wody, a następnie ponownie nabiera wysokości. W powietrze poderwano dwa wojskowe myśliwce F-15, których zadaniem było obserwowanie samolotu i niedopuszczenie, aby zbliżył się do gęsto zaludnionych terenów.

Ten dłuższy materiał pozwala prześledzić najbardziej niezwykłe momenty lotu oraz fragmenty rozmów Russella z kontrolerami. To właśnie spokojny ton jego głosu, poczucie humoru mieszające się z rozpaczą i świadomość nieuchronnego zakończenia sprawiły, że nagrania wywarły tak duże wrażenie na milionach odbiorców. Warto jednak pamiętać, że nie była to romantyczna przygoda ani lot ku wolności, lecz dramat człowieka znajdującego się w poważnym kryzysie psychicznym.
O godzinie 20.46 samolot rozbił się na zalesionej wyspie Ketron w stanie Waszyngton. Russell zginął na miejscu. Poza nim nikt nie został ranny, ponieważ wyspa była słabo zaludniona, a maszyna nie uderzyła w żaden dom. Analiza rejestratora parametrów lotu wykazała, że samolot pozostawał sterowny, a końcowe zejście w kierunku ziemi było najprawdopodobniej celowe. Śmierć mężczyzny oficjalnie uznano za samobójstwo.

FBI ustaliło, że Russell działał sam, nie był związany z organizacją terrorystyczną i nie planował szerszego ataku. Pomimo rozmów z rodziną, przyjaciółmi i współpracownikami śledczym nie udało się wskazać jednego konkretnego wydarzenia, które doprowadziło go do podjęcia tak dramatycznej decyzji. Sprawa wywołała natomiast poważną dyskusję o bezpieczeństwie lotnisk, dostępie pracowników naziemnych do samolotów oraz wsparciu zdrowia psychicznego osób zatrudnionych w branży lotniczej.
Historia bardzo szybko zaczęła żyć własnym życiem w internecie. Russell otrzymał pseudonim „Sky King”, a fragmenty jego rozmów z kontrolą lotów były wielokrotnie publikowane, montowane i komentowane. Część internautów próbowała przedstawiać jego ostatni lot jako bunt przeciwko codzienności, jednak rodzina i autorzy późniejszych materiałów dokumentalnych zwracali uwagę przede wszystkim na osobistą tragedię i kryzys, który zakończył się śmiercią młodego człowieka.
Akcja z 2018 roku do dziś pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych i tragicznych wydarzeń we współczesnej historii lotnictwa. Z jednej strony pokazała, że człowiek bez licencji pilota był w stanie uruchomić i poderwać w powietrze duży samolot pasażerski. Z drugiej pozostawiła nagranie ostatnich kilkudziesięciu minut życia człowieka, którego dramat rozgrywał się na oczach kontrolerów, wojska i tysięcy osób obserwujących maszynę z ziemi.