W noc sylwestrową 2008 roku Robbie Maddison dokonał rzeczy, która przeszła do historii sportów ekstremalnych. Australijski kaskader wskoczył motocyklem na szczyt 29-metrowej repliki Łuku Triumfalnego przed hotelem Paris w Las Vegas, a potem zjechał z niej wprost w dół, spadając z wysokości dziesięciu pięter. Za wyczyn sponsorowany przez Red Bulla miał otrzymać 2 miliony dolarów. Sam Maddison przyznał jednak później, że drugi raz by tego nie zrobił. Nawet za pięć razy większą kwotę.
Skok, jakiego nie było
Wyczyn odbył się w ramach transmitowanego na żywo przez ESPN show Red Bull: New Year. No Limits, które w latach 2007-2011 co roku serwowało widzom sylwestrowe stunty na granicy szaleństwa. Rok wcześniej Maddison przeskoczył w Las Vegas dystans 322 stóp, ale to, co przygotował na kolejnego sylwestra, było zupełnie inną ligą.
Niemal wszystkie motocyklowe skoki kaskaderskie polegają na przeskakiwaniu czegoś: samochodów, kanionów, fontann. Maddison postanowił zrobić coś odwrotnego. Na swojej Yamaha YZ 250 rozpędził się i wskoczył na szczyt repliki Łuku Triumfalnego stojącej przed kasynem Paris, na wysokość 96 stóp, czyli ponad 29 metrów. I to był dopiero początek.
Spadek z dziesięciu pięter
Po krótkiej chwili na szczycie budowli Australijczyk zawrócił i ruszył prosto w przepaść. Motocykl spadał swobodnie z wysokości około 24 metrów, co odpowiada mniej więcej dziesięciu piętrom budynku. Maddison w trakcie lotu zdążył nawet puścić jedną rękę z kierownicy.
Lądowanie było jednak o włos od katastrofy. Kaskader niemal przestrzelił rampę i z impetem uderzył w podłoże. Siła uderzenia rozcięła mu dłoń do kości, w miejscu między kciukiem a palcem wskazującym. Maddison potraktował to z charakterystycznym dla siebie luzem. Wyliczył, że w karierze złamał już kark, obojczyk i dwukrotnie nadgarstek, wybił sobie zęby i przebił płuco, więc rozcięta ręka to przy tym "jak zacięcie papierem".
A Red Bull pagou 2 milhões de dolares para ele fazer esse salto, mas quase deu errado
— ABSOLUTE BRAZILIAN (@Absolutebrazil) July 27, 2026
Mais tarde, disse que nem 10 milhões o fariam saltar de novo pela Red Bull
Insano. pic.twitter.com/VQxG3FOPwY
Nawet za 10 milionów
Według medialnych doniesień Red Bull miał zapłacić Maddisonowi za ten wyczyn 2 miliony dolarów. Kwota nigdy nie została oficjalnie potwierdzona, ale jedno wiadomo na pewno: żadne pieniądze nie skłoniłyby go do powtórki. Sam przyznał to wprost, a jego słowa cytuje do dziś oficjalna strona Red Bulla. Stwierdził, że nie obchodzi go nawet oferta 10 milionów dolarów, bo drugi raz tego skoku by nie wykonał.
Maddison doskonale wiedział, jak niewiele brakowało do tragedii. I choć później dokonywał kolejnych głośnych wyczynów, między innymi przeskoczył Kanał Koryncki w Grecji, pływał motocyklem po falach Teahupo'o na Tahiti i był dublerem kaskaderskim Daniela Craiga w "Skyfall", to właśnie sylwestrowy skok w Las Vegas pozostaje tym, do którego nigdy nie chciał wracać.
Nagranie z tamtej nocy do dziś krąży po sieci i wciąż robi wrażenie, jakby nakręcono je wczoraj.