Kierowca jadący za nią był pewien, że ma do czynienia z osobą pod wpływem. Auto zjeżdżało z toru jazdy, manewry były chaotyczne, a w ciągu kilku minut doszło do dwóch kolizji. Badanie alkomatem i test na narkotyki dały jednak wynik negatywny. Osiemnastolatka była zupełnie trzeźwa.
Do zdarzenia doszło na drogach kraju południowoczeskiego, przy granicy z Austrią i Bawarią. Wszystko zarejestrowała kamera samochodowa kierowcy, który jechał za młodą Czeszką. Nagranie trafiło potem do sieci i rozeszło się po czeskich mediach społecznościowych.
Dwie kolizje w kilka minut
Pierwsza sytuacja wyglądała pozornie niegroźnie. Kobieta skręcała w prawo, ale przeciągnęła manewr, wypadła z drogi i uderzyła w barierki. Auto zostało poważnie uszkodzone.
Kierowca jadący za nią zatrzymał się i podszedł sprawdzić, czy nic jej się nie stało. Nikt nie ucierpiał.
Osiemnastolatka wsiadła z powrotem za kierownicę i ruszyła dalej. Zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej postanowiła zjechać z drogi i się zatrzymać. Podczas skrętu w lewo nie trafiła jednak w zjazd. Škoda wypadła z jezdni i zakończyła jazdę poza drogą.
Chwilę później na miejscu pojawił się patrol policji, który zauważył całe zajście.
Takiego finiszu się nie spodziewałem XDDD pic.twitter.com/Gs9GdYpPBX
— JBZD (@JBZD_pl) August 11, 2026
Nie alkohol, tylko nerwy
Testy na alkohol i narkotyki wyszły negatywnie. Za wszystkim stała nerwowość, brak wprawy i stres, który po pierwszym uderzeniu w barierki najwyraźniej całkowicie sparaliżował młodą kierującą. Prawo jazdy miała świeżo zdane.
Czeski ekspert do spraw ruchu drogowego Pavel Greiner ocenił, że po pierwszej kolizji kobieta zwyczajnie zrezygnowała i szukała jakiegokolwiek miejsca, żeby odstawić samochód. Problem w tym, że decyzję podjęła stanowczo za późno.
Rada dla świeżo upieczonych kierowców
Greiner przy okazji zaapelował do osób, które dopiero co wyszły z ośrodka szkolenia kierowców, żeby nie wstydziły się jeździć z kimś na fotelu pasażera. Taka osoba nie ma wprawdzie własnych pedałów, więc sama będzie się bała, ale daje poczucie pewności.
Dorzucił też pół żartem alternatywę: przypiąć pasami wielkiego pluszaka i rozmawiać z nim w trasie.
Nikt nie odniósł obrażeń, ucierpiały wyłącznie blachy. Policjanci zakończyli sprawę na miejscu mandatem.
A Wy pamiętacie swoją pierwszą samodzielną jazdę po odebraniu prawa jazdy?