Są takie historie, w które aż trudno uwierzyć. A jednak. 9-letni Mason z Arizony razem z tatą od miesięcy chodzi do tego samego sklepu z kartami kolekcjonerskimi. Taka ich tradycja. Kupują zapieczętowane pudełka, otwierają w domu i sprawdzają co tym razem los przyniósł. No i pewnego dnia los przyniósł kartę, jakiej w tym sklepie jeszcze nie sprzedano.

Loteria, w której nie wiesz co kupujesz

Bo trzeba wiedzieć jak to działa. Kupując takie pudełko, nie masz pojęcia co jest w środku. To trochę jak zdrapka albo kupon na loterii. W większości pudełek leżą zwykłe, powtarzalne karty warte parę groszy. Ale czasem, raz na milion, trafia się coś jedynego w swoim rodzaju.

Mason wybrał pudełko Topps Chrome Black. Sam mówi, że po prostu rozejrzał się po sklepie i poczuł, że ma szczęśliwy dzień. No i miał.

W środku znalazł kartę typu "one of one" - czyli dosłownie jedyny taki egzemplarz na całym świecie. Nie ma drugiego. Konkretnie był to kupon na podpisaną kartę debiutancką japońskiego pałkarza Munetaki Murakamiego, który właśnie przeszedł do amerykańskiej ligi MLB i gra dla Chicago White Sox. I co najważniejsze - to jego pierwsza w ogóle amerykańska karta.

"Pomyślałem: to jakiś obłęd"

Chłopak od razu wiedział, że trzyma w rękach coś wyjątkowego. Mówi, że nigdy o takiej karcie nawet nie słyszał.

Tata Masona, Bradley, przyznaje że moment wystawienia karty na aukcję był dla niego nerwowy. Bo jako ojciec zadawał sobie pytanie, czy to na pewno dobra decyzja. Pocił się, jak sam to ujął, "siódme poty". A potem licytacja ruszyła i emocje tylko rosły.

Kiedy padło ostatnie przebicie, karta poszła za niemal 75 tysięcy dolarów. To w przeliczeniu grubo ponad 270 tysięcy złotych. Za jedną kartę. Wyciągniętą z pudełka kupionego w ciemno.

Najlepsze dopiero przed nim

I tu historia wcale się nie kończy. Po sprzedaży rodzina odezwała się do klubu Chicago White Sox. A klub załatwił Masonowi osobiste spotkanie z samym Murakamim na meczu w Chicago, już w przyszłym miesiącu.

Była jeszcze drobna rodzinna rozgrywka o pieniądze. Bo Mason miał własny pomysł co z nimi zrobić - chciał kupić kolejne karty i trochę V-Bucksów do gry. Tata jednak postawił na swoim i całą kwotę wpłacił na fundusz na studia syna.

A sam chłopak? Pieniądze pieniędzmi, ale dla niego najważniejsze jest co innego. Mówi, że to pewnie najlepsza karta jaką w życiu wyciągnie. I że była to po prostu świetna zabawa.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Nadawca wybuchowej paczki z Iławy zatrzymany. To 69-letni mężczyzna
Nadawca wybuchowej paczki z Iławy zatrzymany. To 69-letni mężczyzna
„Jesteśmy na wojnie. To nasza amunicja”. Tak TV Republika prosi swoich widzów o wpłaty
„Jesteśmy na wojnie. To nasza amunicja”. Tak TV Republika prosi swoich widzów o wpłaty