Nagranie z jednego z polskich salonów BMW pokazuje, jak unijne sankcje wobec reżimu Alaksandra Łukaszenki wyglądają w praktyce. Białorusin, który przyjechał naprawić swoje auto, usłyszał odmowę i nie krył złości. Powód jest prozaiczny: mężczyzna nie posiada karty pobytu w Polsce, a bez niej serwisowanie samochodu klienta z Białorusi jest po prostu zakazane.

Bez karty pobytu ani rusz

Zaskoczony klient dopytywał, dlaczego autoryzowany serwis nie może przyjąć jego samochodu. Dla pracowników salonu sprawa była jednak oczywista. Unijne przepisy sankcyjne, zaostrzone po zaangażowaniu Białorusi w rosyjską inwazję na Ukrainę, zakazują eksportu na Białoruś samochodów i części oraz świadczenia wielu usług na rzecz tamtejszych podmiotów i rezydentów. Naprawa auta należącego do mieszkańca Białorusi wprost pod te ograniczenia podpada.

Przepisy przewidują wyjątek, ale trzeba na niego zasłużyć: restrykcje nie obejmują Białorusinów posiadających zezwolenie na pobyt czasowy lub stały w kraju Unii Europejskiej. To dlatego pierwszym pytaniem w serwisie jest dziś karta pobytu. Kto jej nie ma, ten z usterką musi radzić sobie poza Unią, czyli w praktyce wracać do kraju rządzonego przez Łukaszenkę.

Sankcje działają dokładnie tak, jak miały

Od czerwca 2024 roku Białoruś objęta jest niemal identycznymi obostrzeniami jak Rosja. Poza autami i częściami zakazy obejmują między innymi usługi informatyczne, doradcze, prawne czy inżynieryjne, a także eksport technologii podwójnego zastosowania. Cel jest prosty: odciąć reżim i jego obywateli od zachodnich towarów i usług tak długo, jak Mińsk wspiera wojnę Rosji przeciwko Ukrainie.

Paradoks całej sytuacji polega na tym, że bohater nagrania mógł bez przeszkód kupić i zarejestrować BMW, ale prawdziwy problem zaczyna się przy pierwszej wizycie w serwisie. Niemiecka limuzyna z białoruską rejestracją staje się wtedy autem, którego w całej Unii oficjalnie nie naprawi nikt.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
„Nazywam się Konrad Skolimowski i mam 21 lat”. Debiut Skolima w „Disco Star” zakończył się odpadnięciem
„Nazywam się Konrad Skolimowski i mam 21 lat”. Debiut Skolima w „Disco Star” zakończył się odpadnięciem
Marianna Schreiber twierdzi, że wyśmiano ją na Orlenie. Nikt nie pomógł jej z kontrolką w aucie
Marianna Schreiber twierdzi, że wyśmiano ją na Orlenie. Nikt nie pomógł jej z kontrolką w aucie