wyświetlenia
Cała sprawa rozegrała się w Zawierciu. Policjanci z drogówki dostali informację, że ulicą Paderewskiego porusza się Ford prowadzony przez mężczyznę, który ma aktywny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Funkcjonariusze szybko skojarzyli kierowcę, bo nie był to pierwszy raz, gdy łamał decyzję sądu. Pod koniec lutego ten sam 39-latek już dwukrotnie został zatrzymany podczas jazdy mimo obowiązującego zakazu.
Można więc odnieść wrażenie, że kierowca naprawdę poczuł się bezkarny. Skoro wcześniej kilka razy wpadał, a mimo to znowu wsiadł do auta, wyglądało to tak, jakby kompletnie nie przejmował się ani wyrokami, ani kolejnymi kontrolami. Nie chodziło o jednorazowy wybryk, ale o regularne lekceważenie orzeczeń sądu. W takich sytuacjach trudno już mówić o pomyłce czy chwilowej głupocie. To raczej świadome ignorowanie prawa i przekonanie, że i tym razem jakoś się uda.
Podczas ostatniego zatrzymania policjanci przerwali jazdę 39-latka, a samochód został przekazany wskazanej osobie. Z uwagi na to, że mężczyzna po raz kolejny nie stosował się do wyroku sądu, wobec jego sprawy zastosowano tryb przyspieszony. To pokazuje, że sytuacja była na tyle oczywista i poważna, że nie było sensu tego przeciągać.
Wyrok okazał się bardzo dotkliwy. Sąd skazał mężczyznę na 6 miesięcy więzienia. Oprócz tego 39-latek musi wpłacić 10 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej oraz 7 tysięcy złotych na rzecz Skarbu Państwa. Do tego dochodzą jeszcze koszty postępowania sądowego. Najbardziej definitywna jest jednak inna kara - mężczyzna już na zawsze stracił uprawnienia do kierowania pojazdami mechanicznymi.
Ta historia dobrze pokazuje, że są kierowcy, którzy przez długi czas testują granice i sprawdzają, jak wiele mogą sobie pozwolić. Najpierw jest jeden zakaz, potem kolejne zatrzymanie, następne i następne, aż w końcu system przestaje się z nimi bawić. W tym przypadku finał jest prosty: więzienie, duże pieniądze do zapłaty i definitywny koniec z legalnym prowadzeniem auta.
To też ważny sygnał dla innych. Sądowy zakaz prowadzenia pojazdów to nie formalność i nie papier do zignorowania, tylko realna decyzja, której złamanie może skończyć się odsiadką. Ten 39-latek najwyraźniej zbyt długo uważał, że nic mu nie grozi. Teraz przekona się o tym bardzo boleśnie.
Źródło i foto KPP w Zawierciu
Rozmowy na Facebooku