wyświetlenia
Tradycyjne badania rakotwórczości polegają na podawaniu zwierzętom testowanych substancji przez wiele miesięcy, a nawet lat. W takich testach wykorzystuje się setki szczurów i myszy, które po zakończeniu eksperymentów są uśmiercane. Cały proces jest długotrwały, kosztowny i od lat budzi kontrowersje etyczne.
Nowe podejście zastosowane przez Environmental Protection Agency opiera się na analizie już istniejących danych toksykologicznych oraz mechanizmów biologicznych odpowiedzialnych za powstawanie nowotworów. Zamiast prowadzić nowe testy na zwierzętach, naukowcy wykorzystują informacje z wcześniejszych badań, danych laboratoryjnych oraz modeli opartych na biologii człowieka.
Dzięki temu EPA mogła ocenić dwa przemysłowe związki chemiczne pod kątem ich potencjalnej rakotwórczości bez rozpoczynania standardowych, wieloletnich eksperymentów na gryzoniach. Szacuje się, że w ten sposób uniknięto wykorzystania około 1600 zwierząt laboratoryjnych.
To pierwsze praktyczne zastosowanie tej metody w oficjalnych procedurach regulacyjnych. Naukowcy podkreślają, że takie podejście może nie tylko ograniczyć cierpienie zwierząt, ale również przyspieszyć proces oceny bezpieczeństwa chemikaliów i dostarczyć danych lepiej dopasowanych do realnego zagrożenia dla ludzi.
Jeśli metoda będzie stosowana szerzej, może w przyszłości znacząco zmienić sposób, w jaki oceniane są substancje chemiczne na całym świecie.
Rozmowy na Facebooku