wyświetlenia
Według opisu maszynisty na torowisku miało znajdować się około 15 osób w odblaskowych elementach ubioru, z bronią i psami na smyczach. Powiedział też, że sygnał dźwiękowy nadał, gdy zobaczył grupę z dużej odległości: „Zacząłem trąbić, jak tylko ich zauważyłem w odległości jakichś 700 metrów”. Dodał też: „Zeszli z torów po moim sygnale”.
W rozmowie z mediami maszynista przekazał, że osoby stały na odcinku około 200 metrów, a pociąg przejechał obok nich z prędkością około 60 km/h przy dopuszczalnych 80 km/h. O sprawie powiadomiono dyżurnego stacji.
Zgłoszenie otrzymali funkcjonariusze Straż Ochrony Kolei - jak podano, około godziny 12.20. Patrol skierowany na miejsce nie zastał już uczestników; strażnicy zauważyli oddalające się pojazdy, ale nie było podstaw do zatrzymania. Następnego dnia ustalono, że koło łowieckie „Jarząbek” miało w tym terminie zgłoszone polowanie.
Komendant regionalny SOK Zdzisław Partyka przekazał, że myśliwi tłumaczyli swoją obecność w pobliżu torów trwającą nagonką bażantów: „Nie chcieli, żeby ptaki wybiegły na tory”. Z kolei Polski Związek Łowiecki podał w oświadczeniu, że polowanie było legalne i że myśliwi mieli rozładowaną broń.
Zdjęcie poglądowe. Źródło: pl.freepik.com, Obraz autorstwa freepik
Rozmowy na Facebooku