wyświetlenia
Największą innowacją w tym „kulinarnym dziele” jest wykorzystanie specjalnych bułek typu briożka/muffin, które według autora najlepiej odwzorowują te z popularnej sieci McDonald’s. Cały sekret tkwi jednak w urządzeniu, które Książulo trzymał w szafie przez lata – specjalnym tosterze do „zgniotu”. Autor zaznacza, że tosty można zrobić na patelni, ale bez profesjonalnej machiny do dociskania sera, efekt może nie być wystarczająco „muala”.
Przepis jest niezwykle „wymagający”: na każdą bułkę trafiają dwa plastry boczku oraz dwa plastry topionego cheddara. Dla prawdziwych koneserów, którzy chcą „wydobyć więcej smaku”, Książulo przygotował składnik X – szczyptę MSG (glutaminianu sodu). Choć sam przyznaje, że dodatek ten jest w sumie niepotrzebny i niewiele zmienia, to wizja „tosta do kwadratu” z pewnością przemówi do wyobraźni każdego niedzielnego kucharza.
Całość wieńczy argument ekonomiczny. Domowy tost kosztuje zaledwie 5,40 zł, co przy cenie 7,50 zł w McDonald’s czyni z tego poradnika prawdziwy kurs przetrwania w dobie inflacji. Na koniec Książulo zachęca fanów do oznaczania go na zdjęciach swoich tostów. Można więc przypuszczać, że polski internet wkrótce zostanie zalany fotografiami roztopionego sera, bo przecież nikt wcześniej nie wpadł na to, by włożyć boczek do bułki.
Oto kilka ciekawostek o tostach:
-
Pierwsze tostery elektryczne powstały już pod koniec XIX wieku, choć do powszechnego użytku weszły znacznie później.
-
Złocisty kolor i charakterystyczny zapach tosta to zasługa reakcji Maillarda, czyli procesu chemicznego zachodzącego między aminokwasami a cukrami.
-
Najdroższy tost na świecie został sprzedany za 28 tysięcy dolarów, ponieważ kupujący dopatrzył się na nim wizerunku Matki Boskiej.
Rozmowy na Facebooku