menu
Po ukąszeniu jadowitego węża był w stanie agonalnym, ale do końca zapisywał swoje objawy, żeby zostawić po sobie coś dla nauki
Po ukąszeniu jadowitego węża był w stanie agonalnym, ale do końca zapisywał swoje objawy, żeby zostawić po sobie coś dla nauki
Karl Patterson Schmidt był cenionym znawcą węży, naukowcem od węży (herpetologiem) i jednym z najbardziej rozpoznawalnych specjalistów swoich czasów zajmujących się gadami oraz płazami. Międzynarodową renomę zyskał dzięki pracy naukowej i terenowej, a jego nazwisko było dobrze znane w świecie zoologii.

We wrześniu 1957 roku doszło jednak do tragedii, która na zawsze zapisała się w historii nauki. Schmidt został ukąszony przez boomslanga (Dispholidus typus) - afrykańskiego węża o silnym jadzie. Zamiast wpaść w panikę, zaczął dokładnie notować pojawiające się objawy. W swoich zapiskach opisywał między innymi pogarszające się samopoczucie, krwawienie i kolejne symptomy zatrucia. Zmarł następnego dnia.

Ta historia stała się głośna nie tylko przez sam dramatyczny przebieg zdarzeń, ale też przez to, że Schmidt zostawił po sobie wyjątkowy zapis działania jadu na ludzki organizm. Jego notatki są do dziś jednym z najbardziej znanych opisów takiego przypadku. Pokazały, jak przebiega zatrucie prowadzące do zaburzeń krzepnięcia i rozległych krwawień wewnętrznych.

Późniejsze analizy naukowe potwierdziły, że jad boomslanga może prowadzić do ciężkich krwotoków w wielu narządach. Dzięki temu przypadek Schmidta stał się ważnym materiałem dla badaczy zajmujących się toksynami i leczeniem zatruć po ukąszeniach węży. Nie zmienia to faktu, że była to przede wszystkim ludzka tragedia - historia człowieka, który do końca próbował zrozumieć to, co działo się z jego ciałem.

Źródło foto: MisterHOP, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons, William Warby, CC BY 2.0, Wikimedia Commons.
Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku