wyświetlenia
Według dostępnych informacji incydent miał mieć miejsce pod koniec stycznia 2026 roku na terenie Płocka, na jednej ze stacji paliw. Funkcjonariuszka prewencji, pełniąca służbę, miała wejść do toalety na stacji i po wyjściu przez nieuwagę zostawić tam pas z wyposażeniem. Chodzi nie tylko o broń służbową, ale też kajdanki i pałkę.
Z relacji wynika, że pozostawione rzeczy zostały zauważone i zabezpieczone, a sytuacja nie przerodziła się w bezpośrednie zagrożenie dla osób postronnych. Kluczowe było szybkie powiadomienie odpowiednich służb oraz sprawne zabezpieczenie wyposażenia. Nie pojawiały się informacje, aby którakolwiek z tych rzeczy została użyta lub żeby cokolwiek z wyposażenia zniknęło.
W sprawę zaangażowana została prokuratura, która bada wątek nieumyślnej utraty broni palnej i amunicji. Śledczy mają ustalać pełny przebieg zdarzenia - m.in. gdzie dokładnie doszło do pozostawienia wyposażenia, jak długo pozostawało ono bez nadzoru, kto je ujawnił i w jaki sposób zostało zabezpieczone. Standardowo w takich sprawach analizowane są też nagrania monitoringu, wykonywane są przesłuchania osób mogących mieć wiedzę o zdarzeniu i zabezpieczana jest dokumentacja służbowa.
Równolegle w samej formacji miały zostać przeprowadzone czynności wyjaśniające, a wobec funkcjonariuszki mogły zostać wyciągnięte konsekwencje dyscyplinarne. Ostateczne skutki - służbowe i ewentualnie karne - zależą od ustaleń prokuratury oraz tego, jak zostanie ocenione zachowanie funkcjonariuszki w świetle obowiązujących procedur.
Foto pixabay.com
Rozmowy na Facebooku