wyświetlenia
W 2004 roku doszło jednak do wydarzenia, które zaskoczyło świat medycyny. Jeanna Giese, nastolatka z USA, została ugryziona przez nietoperza. Rana wydawała się niegroźna, dlatego nie zgłosiła się na szczepienie. Kilka tygodni później pojawiły się objawy wścieklizny, co według ówczesnej wiedzy oznaczało brak szans na przeżycie.
Jeanna Giese, fot. autor zdjęcia, Wikimedia Commons, licencja CC BY-SA
Lekarze zdecydowali się na eksperymentalne leczenie. Wprowadzili dziewczynę w farmakologiczną śpiączkę, aby spowolnić rozwój choroby i dać organizmowi czas na walkę z wirusem. Było to ogromne ryzyko, ale w tym przypadku przyniosło niespodziewany efekt.
Jeanna przeżyła i została pierwszą osobą w historii medycyny, która pokonała wściekliznę bez wcześniejszych szczepień. Choć później próbowano stosować podobne leczenie u innych pacjentów, sukcesy zdarzały się niezwykle rzadko.
Ten wyjątkowy przypadek nie zmienił jednak podstawowej zasady. Wścieklizna nadal pozostaje jedną z najgroźniejszych chorób na świecie, a szybkie szczepienie po ekspozycji wciąż jest jedyną realną ochroną.
Rozmowy na Facebooku