Po zdobyciu złotego medalu w biegu na 1000 metrów holenderska panczenistka Jutta Leerdam zwróciła na siebie uwagę nie tylko wynikiem sportowym. Tuż po przekroczeniu mety rozpięła zamek w kombinezonie startowym i odsłoniła sportowy stanik z widocznym logo Nike.
Sytuacja była szczególna, ponieważ oficjalnym partnerem strojów reprezentacji była Fila, a regulamin olimpijski ogranicza reklamę prywatnych sponsorów podczas rywalizacji. Gest wykonano jednak już po zakończeniu biegu, dlatego nie uznano go za naruszenie przepisów ani tzw. ambush marketing. W praktyce był to moment celebracji zwycięstwa, który jednocześnie okazał się ogromną ekspozycją dla indywidualnego sponsora zawodniczki.
Reklama
Ekspertka marketingu sportowego Frederique de Laat oszacowała, że wartość medialna takiej globalnej ekspozycji mogła wynieść około 850 tys. euro. Nie była to bezpośrednia zapłata za jeden gest, lecz wyliczenie marketingowe obejmujące zasięg transmisji, publikacje medialne i media społecznościowe. Przypadek Leerdam pokazuje, jak w erze internetu pojedynczy moment po zakończeniu zawodów może stać się jedną z najgłośniejszych reklam igrzysk.
Rozmowy na Facebooku