wyświetlenia
Królik został szybko przewieziony do całodobowej kliniki weterynaryjnej, gdzie lekarze ocenili jego obrażenia. Były poważne - weterynarze stwierdzili m.in. równo obcięte uszy, głęboką ranę ciętą na grzbiecie odsłaniającą tkanki, uszkodzenia warg, złamanie jednej tylnej łapy oraz zwichnięcie drugiej. Zwierzę było też skrajnie wychudzone, z wyraźnie widocznymi kośćmi i niemal całkowitym zanikiem mięśni. Do tego doszły zaropiałe oczy i liczne odparzenia.
Specjaliści zwracają uwagę, że charakter ran nie pasuje do obrażeń po ataku innego zwierzęcia - wszystko wskazuje na brutalne działanie człowieka. Mimo cierpienia królik zaczął samodzielnie jeść i pić, a jego stan określono jako stabilny, choć rokowania pozostają ostrożne. Zwierzę dostało imię Marcyś. Zaplanowano konsultację chirurgiczną, a jeśli nie będzie przeciwwskazań, rozważane jest także leczenie hirudoterapią.
KTOZ apeluje do osób, które mogły coś widzieć w okolicy Ogrodu Kasztanowego lub rozpoznają zwierzę, o kontakt. Każda informacja może pomóc w ustaleniu, co dokładnie wydarzyło się na placu zabaw w centrum miasta.
Losy Marcysia można śledzić na facebooku: KTOZ Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami
Źródło foto: KTOZ Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami - facebook
Rozmowy na Facebooku