wyświetlenia
W pierwszych relacjach podawano, że kobieta wysłała do mężczyzny ponad 65 000 wiadomości w ciągu kilku miesięcy. Później media, powołując się na policyjne dane, pisały o jeszcze większej liczbie - ponad 159 000 wiadomości w około 10 miesięcy. W korespondencji miały pojawiać się również treści, które odbierano jako groźby.
Wśród nich:
"Nigdy nie próbuj mnie zostawić... Zabiję cię... Nie chcę być mordercą!"
"Mam nadzieję, że umrzesz... ty zgniły, brudny Żydzie."
„Jestem jak nowy Hitler... ten człowiek był geniuszem”.
„Och, co ja bym zrobiła z twoją krwią... Chciałbym się w niej wykąpać.”
Sprawa nie skończyła się na samych SMS-ach. Według opisywanych ustaleń kobieta pojawiła się pod nieobecność mężczyzny w jego domu. Funkcjonariusze zastali ją w łazience, gdy brała kąpiel. W samochodzie miała mieć nóż, co dodatkowo wzbudziło niepokój służb.
Jacqueline Claire Ades została zatrzymana, a następnie usłyszała zarzuty związane m.in. ze stalkingiem i nękaniem. Sprawa odbiła się szerokim echem, bo łączyła w sobie internetową znajomość, tysiące wiadomości i wejście do domu osoby, z którą kontakt miał się dawno urwać.
podczas przebywania w areszcie Jacqueline udzieliła wywiadu, zapytano ją m.in., czy teraz zostawi ofiarę w spokoju.
„Jeśli on tego chce” – powiedziała. „Jeśli [ofiara] chce, żebym poszła do więzienia, powinnam tam trafić”.
Potem powiedziała: „To najpodlejszy człowiek, jakiego kiedykolwiek spotkałam”. Ale zaraz potem dodała: „To moja bratnia dusza”.
Zapytana, dlaczego zdecydowała się porozmawiać z dziennikarzami, Ades odpowiedziała: „Muszę przekazać przesłanie miłości. Wszyscy musimy się kochać”.
Finalnie sprawa nie zakończyła się typowym wyrokiem i wymierzeniem kary. Z dostępnych relacji wynika, że postępowanie zostało zakończone w trybie związanym ze stanem zdrowia psychicznego oskarżonej - biegli mieli uznać ją za niezdolną do udziału w procesie, a jednocześnie „nie do przywrócenia” do takiego stanu, by mogła stanąć przed sądem. Zarzuty zostały wycofane, a Jacqueline Claire Ades skierowana na leczenie do placówki zajmującej się zdrowiem psychicznym.
To nie jest najświeższa sprawa - wydarzyła się w 2018 roku, ale dziś, w Walentynki, przypomina też o tym, że miłość potrafi mieć nie tylko romantyczną, ale i bardzo trudną, mroczną stronę.
Źródło foto: Maricopa County Sheriff’s Office via AP, File
Rozmowy na Facebooku