wyświetlenia
Pomysł zmiany ma wynikać z rekomendacji zespołu naukowców powołanego przez resort. Według opisywanych ustaleń, w praktyce kierowcy i tak często nie stosują się do nakazu zatrzymania, a mimo to liczba zderzeń w takich miejscach ma być niewielka. Zwrócono też uwagę, że Polska należy do ostatnich krajów Unii Europejskiej, w których nadal obowiązuje wymóg pełnego zatrzymania przed zieloną strzałką.
Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec mówił, że badania prowadzone w kilku dużych miastach (m.in. Warszawie, Toruniu, Bydgoszczy i Inowrocławiu) pokazały, iż ponad 88 proc. kierujących nie zatrzymywało się przed skrętem na zielonej strzałce. Resort podkreśla jednak, że ewentualne zniesienie obowiązku „stopu” miałoby dotyczyć tylko wybranych sytuacji.
Jak wskazano, kluczowe mają być warunki - dobra widoczność na skrzyżowaniu oraz obszar z dopuszczalną prędkością do 50 km/h. Zmiana nie oznaczałaby „wolnej amerykanki” - skręt nadal byłby warunkowy, z obowiązkiem zachowania szczególnej ostrożności i ustąpienia pierwszeństwa innym uczestnikom ruchu. Wiceminister zastrzegł też, że nowe przepisy mogłyby wejść w życie najwcześniej w 2028 roku.
Obecnie przy czerwonym świetle z zieloną strzałką (S-2) nadal obowiązuje nakaz pełnego zatrzymania się, a za jego zignorowanie grozi zwykle 100 zł mandatu i 6 punktów karnych, a w niektórych przypadkach może to zostać potraktowane jak przejazd na czerwonym, co oznacza 500 zł i 15 punktów, gdy naruszenie „łapie” automatyczny system nadzoru RedLight.
Źródło foto: pl.freepik.com
Rozmowy na Facebooku