Doda, która zwykle trzyma się z dala od polityki, tym razem zabrała głos w jednej z najgłośniejszych spraw ostatnich dni. Zapytana o decyzję prezydenta Karola Nawrockiego, który pozbawił Wołodymyra Zełenskiego Orderu Orła Białego, wokalistka otwarcie pochwaliła głowę państwa i przyznała, że jest "dumna z prezydenta". Jej słowa błyskawicznie obiegły sieć i wywołały lawinę komentarzy, dzieląc internautów na dwa wyraźne obozy.

Artystka znana jest z tego, że niechętnie wypowiada się publicznie na tematy polityczne, koncentrując się raczej na działalności charytatywnej i społecznej. Tym razem jednak, wywołana do tablicy przez reporterkę portalu Kozaczek podczas inauguracyjnego koncertu trasy "Lato z Radiem i Telewizją Polską", zdecydowała się jasno określić swoje stanowisko.

Co dokładnie powiedziała Doda

Pytanie dotyczyło głośnej decyzji prezydenta z 19 czerwca o odebraniu ukraińskiemu przywódcy najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. Doda nie miała wątpliwości, po której stronie się opowiada.

Jestem dumna z prezydenta i uważam, że w świecie, w Polsce zwłaszcza, w której tak naprawdę mało ludzi jest honorowych, patriotycznie podchodzących do swojej ojczyzny i przede wszystkim pamiętającym przeszłość, ważni są ludzie, którzy potrafią się postawić - powiedziała wokalistka, cytowana przez portal Kozaczek.

Artystka rozwinęła swoją myśl, posługując się mocnym porównaniem. Stwierdziła, że jeśli Polacy dają z siebie więcej, niż mają, pomagając komuś, kto przychodzi do ich kraju, a w zamian otrzymują "policzek w twarz", to przypomina to sytuację, w której ktoś nazwałby swoją najbardziej dumną armię od formacji SS. W ten sposób Doda odniosła się do sedna sporu, czyli ukraińskiej decyzji o nadaniu jednej z jednostek wojskowych honorowego imienia "Bohaterów UPA".

O co chodzi w sprawie orderu

Decyzję o pozbawieniu Zełenskiego Orderu Orła Białego prezydent Karol Nawrocki ogłosił w piątek 19 czerwca w specjalnym wystąpieniu. Powodem była zgoda ukraińskiego przywódcy na nadanie Odrębnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" honorowej nazwy odwołującej się do Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Są granice, których w relacjach polsko-ukraińskich przekraczać nie wolno - oświadczył Nawrocki. Prezydent przypomniał, że co najmniej 100 tysięcy polskich obywateli zostało zamordowanych przez UPA na Wołyniu, w Galicji Wschodniej, na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu. Podkreślił też, że Order Orła Białego jest symbolem najwyższego zaufania Rzeczypospolitej i wymaga szacunku dla wartości, które stanowią fundament wspólnoty. Decyzja zapadła po konsultacji z Kapitułą Orderu Orła Białego.

Sam prezydent kilka dni później tłumaczył, że "próg bólu został przekroczony" i że jako głowa państwa musi mówić głosem tych, których już nie ma. Zaznaczał jednocześnie, że Polska wspierała i nadal wspiera Ukrainę, bo rosyjska agresja stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa całej Europy.

Decyzja, która podzieliła nie tylko polityków

Ruch prezydenta wywołał poważne reperkusje dyplomatyczne. W odpowiedzi ukraińscy politycy zaczęli zwracać przyznane im polskie odznaczenia, między innymi szef MSZ Andrij Sybiha, który nazwał decyzję Nawrockiego "strategicznym błędem", oraz ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar. Sprawa podzieliła także polską scenę polityczną: część opozycji chwaliła decyzję, natomiast politycy koalicji rządzącej ostrzegali przed negatywnymi skutkami dla relacji polsko-ukraińskich. Premier Donald Tusk ocenił, że konflikt między Polską a Ukrainą cieszy przede wszystkim Władimira Putina.

Na tym tle wypowiedź Dody była jak dolanie oliwy do ognia. Stanowisko gwiazdy natychmiast rozpaliło emocje, bo sama sprawa orderu mocno dzieli polskie społeczeństwo. Część komentujących zareagowała entuzjastycznie, nazywając wokalistkę prawdziwą patriotką i dziękując jej za odwagę w mówieniu wprost.

W przestrzeni internetowej przeważyły jednak głosy krytyczne. Część użytkowników zarzucała artystce brak orientacji w kwestiach dyplomatycznych i radziła, by zajęła się śpiewaniem zamiast polityką. Inni wytykali jej tak zwany "pseudopatriotyzm", argumentując, że odebranie orderu nie ma realnego znaczenia dla Ukrainy, a Polsce raczej szkodzi w obecnej sytuacji geopolitycznej. Pojawiały się też apele o wzajemne wybaczenie i zakończenie historycznych waśni.

Wypowiedź Dody pokazuje, jak głęboko temat odebrania orderu Zełenskiemu wszedł do publicznej debaty, wykraczając daleko poza sferę polityki i dyplomacji. Spór między Warszawą a Kijowem pozostaje otwarty, a kolejni przedstawiciele świata mediów, kultury i polityki zabierają w nim głos.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Zderzenie autokaru z tramwajem w Poznaniu. W internecie pojawiło się nagranie
Zderzenie autokaru z tramwajem w Poznaniu. W internecie pojawiło się nagranie
Policja pokazała moment zatrzymania byłego policjanta. Podejrzanego o zabójstwo w Mierzawie ujęto po czterech dniach obławy
Policja pokazała moment zatrzymania byłego policjanta. Podejrzanego o zabójstwo w Mierzawie ujęto po czterech dniach obławy