Mer Lwowa Andrij Sadowy przyjechał do Gdańska na Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy i ogłosił, że jego miasto pozyskało 2,5 mln euro wsparcia oraz zawarło sześć umów z zagranicznymi partnerami. Wśród kontrahentów znaleźli się Litwini, Niemcy, Czesi, Szwedzi i Francuzi. Polskich firm ani instytucji w tym gronie zabrakło, choć to Polska jest gospodarzem i współorganizatorem całego wydarzenia.

Informację o porozumieniach Sadowy przekazał w środę na platformie X. W przededniu właściwej konferencji zorganizowano w Gdańsku Dzień Odporności Lwowa, czyli Lviv Resilience Day. To właśnie na marginesie tego wydarzenia podpisano umowy, które wywołały w polskiej debacie publicznej falę komentarzy. Mer Lwowa nie szczędził przy tym ciepłych słów pod adresem gospodarzy. Podziękował Gdańskowi i, jak to ujął, polskim przyjaciołom za gościnność oraz możliwość rozmowy o przyszłości Ukrainy ze społecznością międzynarodową. Dodał, że Polska podejmuje ukraińską delegację ciepło, wbrew temu, co jego zdaniem próbuje się ostatnio narzucić w sferze publicznej.

Z kim Lwów podpisał umowy

Porozumienia, o których mówił Sadowy, zostały zawarte z podmiotami z pięciu krajów. Wśród partnerów wymieniano między innymi rząd Litwy, stronę szwedzką, firmę czeską, Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową, Czesko-Ukraińską Izbę Handlową oraz firmę francuską. Żadna z umów nie objęła polskiego przedsiębiorstwa ani polskiej instytucji. Ten fakt szybko stał się przedmiotem politycznej dyskusji, zwłaszcza że konferencja URC 2026 była przez stronę rządową przedstawiana jako szansa dla polskiego biznesu na wejście na ukraiński rynek odbudowy.

Spór wokół osoby mera

Wizyta Sadowego w Polsce budzi kontrowersje ze względu na nierozwiązany konflikt między Lwowem a polską firmą Control Process. Spółka realizowała we Lwowie budowę zakładu przetwarzania odpadów, a inwestycja, według doniesień, była zaawansowana w około 95 procentach. Władze miasta rozwiązały kontrakt, czego polska strona nie uznaje za zasadne. Spór trafił przed międzynarodowy organ rozjemczy Dispute Adjudication Board, który, jak podają media, wielokrotnie przyznawał rację polskiej firmie. Mimo to władze Lwowa miały ignorować te rozstrzygnięcia. Politycy Konfederacji, w tym Paweł Usiądek, zarzucają merowi, że oszukał polską firmę na kwotę rzędu kilkudziesięciu milionów euro, i kwestionują sens jego obecności na konferencji w Polsce. Trzeba zaznaczyć, że są to stanowiska polskiej strony sporu oraz komentatorów politycznych. Sprawa pozostaje przedmiotem postępowań, a obie strony przedstawiają odmienne wersje wydarzeń.

Tło: czym jest konferencja

Ukraine Recovery Conference to coroczne, międzynarodowe forum poświęcone odbudowie Ukrainy ze zniszczeń wojennych. W tym roku jej gospodarzem jest Polska, a samo wydarzenie odbywa się w Gdańsku i potrwa dwa dni. W poprzednich latach konferencje organizowano w Rzymie, Berlinie, Londynie i Lugano. Tegoroczna edycja zgromadziła przedstawicieli blisko 70 państw oraz licznych instytucji międzynarodowych i finansowych. Na czele delegacji ukraińskiej stanęła premier Julia Swyrydenko, ponieważ prezydent Wołodymyr Zełenski ostatecznie nie przyjechał do Gdańska.

Przed swoimi spotkaniami biznesowymi Sadowy odwiedził miejsce upamiętnienia Pawła Adamowicza, zamordowanego w 2019 roku byłego prezydenta Gdańska. Mer Lwowa złożył kwiaty na jego grobie w Bazylice Mariackiej i napisał, że to właśnie dzięki Adamowiczowi przyjaźń oraz współpraca między Lwowem a Gdańskiem osiągnęły nowy poziom.

Brak polskich firm wśród sygnatariuszy lwowskich umów stał się symbolem napięć towarzyszących całej konferencji. Premier Donald Tusk wyraził nadzieję, że spotkanie w Gdańsku posłuży obniżeniu emocji w relacjach polsko-ukraińskich. Dalszy przebieg konferencji i ewentualne kolejne porozumienia z udziałem polskich podmiotów pokażą, na ile te oczekiwania uda się spełnić.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Wypadek awionetki na Bemowie. Samolot spadł i stanął w płomieniach, są ofiary
Wypadek awionetki na Bemowie. Samolot spadł i stanął w płomieniach, są ofiary
Przyniosła na komendę paczkę, której nie zamawiała. Wtedy „eksplodowała" policjantowi w twarz
Przyniosła na komendę paczkę, której nie zamawiała. Wtedy „eksplodowała" policjantowi w twarz