26-letni mieszkaniec Kijowa wymyślił nietypowy sposób na nocny skok na supermarket. Wszedł do beczki ze smołą, licząc, że czarna maź pozwoli mu wtopić się w ciemność. Kamuflaż nie zadziałał, a największy problem zaczął się dopiero po zatrzymaniu. Zanim policjanci mogli go przesłuchać, musieli go umyć, co zajęło ponad pięć godzin.
Plan idealny, przynajmniej w teorii
Do zdarzenia doszło w nocy w dzielnicy Świętoszyńskiej w Kijowie. 26-latek postanowił okraść spożywczy supermarket, a żeby pozostać niezauważonym, wszedł do beczki ze smołą stojącej na pobliskiej budowie. Jak sam później tłumaczył, chciał w ten sposób wtopić się w ciemność.
Cały w czarnej mazi ruszył na sklep. Wybił nogą szklane drzwi, wszedł do środka i zaczął pakować do torby papierosy, sok, słodycze, pomarańczę i grejpfruta. Do łupu dorzucił też, co brzmi wyjątkowo ironicznie, nawilżane chusteczki.
Ochrona przerwała zakupy
Dalszą kradzież przerwała mu ochrona sklepu, przed którą rzucił się do ucieczki. Na tym jednak nie poprzestał. W drodze do domu zaczął rzucać kamieniami w okna liceum i właśnie wtedy namierzył go patrol policji. Mężczyzna wpadł z torbą pełną skradzionych rzeczy, wciąż pokryty smołą od stóp do głów.
12 litrów oleju i szczotki do butów
Najtrudniejsza część pracy czekała policjantów dopiero po zatrzymaniu. Żeby przewieźć 26-latka na komisariat i go przesłuchać, najpierw trzeba było go domyć. Funkcjonariusze spędzili przy tym ponad pięć godzin, zużywając szczotki do butów, 12 litrów oleju i 4 litry płynu czyszczącego.
Po zakończonej kąpieli mężczyzna usłyszał zarzuty rozboju i chuligaństwa. Postępowanie nadzoruje prokuratura rejonowa dzielnicy Świętoszyńskiej.
A Wy jak myślicie, na którym etapie ten plan miał jeszcze szansę powodzenia?