Sytuacja na stacjach paliw na okupowanym Krymie staje się coraz bardziej napięta. W Sewastopolu o benzynę toczy się prawdziwa walka, a od niedzieli otwartą sprzedaż paliwa zawieszono do odwołania - nie da się go już kupić nawet na kody QR czy talony. Kryzys nie ogranicza się jednak do półwyspu. Nerwowa atmosfera, kolejki i przerwy w dostawach pojawiły się także w głębi Rosji, między innymi w Jelcu i Lipiecku, gdzie miejscowe władze przyznają, że benzyny brakuje, i apelują do mieszkańców, by nie robili zapasów.

Przyczyna jest wszędzie ta sama: skuteczne, regularne ukraińskie uderzenia dronami w rosyjskie rafinerie oraz w trasy i cysterny dostarczające paliwo. Efektem jest deficyt, który z okupowanych terytoriów rozlał się już na kilkadziesiąt rosyjskich regionów.

Krym: koniec sprzedaży nawet na talony

Najtrudniej jest na Krymie, a zwłaszcza w Sewastopolu, największym mieście półwyspu i głównej bazie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Od niedzieli 21 czerwca okupacyjne władze zawiesiły tam otwartą sprzedaż paliwa do odwołania, i to zarówno dla osób fizycznych, jak i firm. Benzyna ma być teraz kierowana wyłącznie do służb odpowiedzialnych za funkcjonowanie i bezpieczeństwo regionu.

To kolejny etap kryzysu, który narasta od tygodni. Pod koniec maja w Sewastopolu wprowadzono limit 20 litrów benzyny na osobę, później rozszerzony na resztę półwyspu. Na części stacji paliwo wydawano wyłącznie na podstawie talonów, a w sieciach takich jak TES i Atan - po okazaniu kodu QR generowanego przez bota w rosyjskiej aplikacji, dostępnego nie częściej niż raz w tygodniu, z jednorazowym limitem 20 litrów.

Codzienność mieszkańców stała się walką o przetrwanie. Według relacji cytowanych przez media, na stacji trzeba teraz stać od sześciu do ośmiu, a czasem nawet dziesięciu godzin. Ludzie godzinami próbują najpierw zdobyć kod, by dopiero potem móc zatankować. Część z nich z powodu braków zaczęła chodzić do pracy pieszo, a transport publiczny podczas alarmów lotniczych często przestaje kursować. Sytuację dodatkowo pogorszył atak na przeprawę kerczeńską, po którym, jak podają rosyjskie źródła, paliwo miało zniknąć na dwa dni nawet dla posiadaczy talonów.

W kolejkach utknęli także rosyjscy turyści, którym brakuje benzyny, by w ogóle wyjechać z półwyspu. Jedna z turystek opisywała, że stoi w korku przy stacji z trójką dzieci w aucie i nie ma wystarczająco paliwa, by opuścić Krym. Według danych systemu rezerwacji rezerwacje hoteli na półwyspie spadły o 30 do 50 procent.

Jelec i Lipieck: nerwowo także w głębi Rosji

Problem dawno przestał dotyczyć wyłącznie okupowanych terenów. W obwodzie lipieckim, położonym setki kilometrów od frontu, na części stacji w Lipiecku, Jelcu i okolicznych powiatach zabrakło niektórych rodzajów paliwa. Przy czynnych stacjach zaczęły ustawiać się kolejki, a atmosfera robi się nerwowa.

Sytuację potwierdził sam gubernator obwodu lipieckiego Igor Artamonow, który przyznał, że na szeregu stacji występują przerwy w dostępności poszczególnych marek paliwa. Jak napisał, generuje to zwiększone obciążenie dla tych stacji, gdzie benzyna jeszcze jest, tworzą się kolejki, a "taki obraz działa na nerwy". Gubernator zaapelował, by mieszkańcy tankowali zgodnie z bieżącymi potrzebami i nie kupowali paliwa na zapas, bo to tylko szybciej "wypłukuje" benzynę tam, gdzie jeszcze się znajduje. Porównał przy tym obecny popłoch do panicznego wykupywania kaszy gryczanej z lat 2020 i 2022.

Skala problemu bywa większa, niż przyznają władze. Według ukraińskiego kanału monitorującego Astra, do którego mieszkańcy Lipiecka wysłali nagrania z 21 czerwca, w samym Jelcu paliwa miało brakować na wszystkich stacjach poza należącymi do Rosniefti, gdzie ustawiły się ogromne kolejki samochodów. Od 20 czerwca w regionie wprowadzono też zakaz nalewania benzyny i oleju napędowego do kanistrów. Równocześnie ceny paliwa rosną, według rosyjskich danych statystycznych, już piąty tydzień z rzędu.

Kryzys obejmuje kolejne regiony

Lipieck i Krym to tylko fragment szerszego obrazu. Przerwy w dostawach, limity i kolejki odnotowano w ostatnich dniach także w obwodzie tulskim, twerskim, woroneskim oraz w regionach Powołża. W wielu miejscach handel nieoficjalny windował ceny nawet do około 100 rubli za litr. W skali kraju kryzys paliwowy objął już ponad pięćdziesiąt regionów, nie licząc okupowanych terytoriów Ukrainy. Rosyjski rząd, próbując ratować sytuację, zezwolił między innymi na sprzedaż benzyny niższej jakości i wprowadził zakaz eksportu paliwa lotniczego.

Wszystko wskazuje na to, że dopóki ukraińskie drony utrzymują presję na rafinerie i szlaki zaopatrzeniowe, napięcie na stacjach paliw - od Sewastopola po Jelec - będzie się raczej nasilać niż słabnąć.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Zderzenie autokaru z tramwajem w Poznaniu. W internecie pojawiło się nagranie
Zderzenie autokaru z tramwajem w Poznaniu. W internecie pojawiło się nagranie
Policja pokazała moment zatrzymania byłego policjanta. Podejrzanego o zabójstwo w Mierzawie ujęto po czterech dniach obławy
Policja pokazała moment zatrzymania byłego policjanta. Podejrzanego o zabójstwo w Mierzawie ujęto po czterech dniach obławy