To, co z początku wyglądało na atak agresywnego szaleńca z kastetem, po analizie telefonów i komputerów 29-latka okazało się czymś znacznie poważniejszym. Mężczyzna, który w piątek rano rzucił się na policjantów CBZC na warszawskim Ursynowie, przygotowywał się do zabójstwa komendanta biura i kilkunastu funkcjonariuszy. Usłyszał już zarzuty i trafił do aresztu.
Czekał pod budynkiem, uzbrojony w dwa kastety
Do zdarzenia doszło w piątek rano przy ulicy Wąwozowej w Warszawie. 29-latek czekał w pobliżu wejścia do budynku Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, a gdy pojawił się policjant, zaatakował go. Był uzbrojony w dwa kastety.
Twierdził, że jest przez policjantów CBZC podsłuchiwany i prześladowany. Funkcjonariusz doznał obrażeń, ale na tyle lekkich, że nie wymagały hospitalizacji.
Agresywny do końca, w plecaku miał maczetę
Obecni na miejscu policjanci ruszyli za napastnikiem i zatrzymali go na stacji metra Kabaty. Łatwo nie poszło. Mimo licznych wezwań do poddania się i wykonywania poleceń mężczyzna był bardzo agresywny i dalej atakował policjantów kastetem.
Funkcjonariusze musieli użyć środków przymusu bezpośredniego. Podczas obezwładniania dwóch policjantów odniosło obrażenia - jeden z nich został raniony kastetem w nogę na tyle poważnie, że konieczny był transport do szpitala.
Podczas kontroli osobistej okazało się, że napastnik miał przy sobie coś jeszcze. W plecaku ujawniono maczetę.
Przerażające ustalenia. Chciał zamordować komendanta
I tu zaczyna się najmroczniejsza część tej historii. Gdy śledczy przejrzeli telefony i komputery 29-latka, wyszło na jaw, po co tak naprawdę pojawił się pod budynkiem CBZC.
Mężczyzna usłyszał w prokuraturze zarzut przygotowania - w okresie od 12 kwietnia do 9 lipca - do pozbawienia życia komendanta CBZC, młodszego inspektora Wojciecha Olszowego, oraz innych funkcjonariuszy biura. Według nieoficjalnych ustaleń celem miało być zabójstwo komendanta i kilkunastu policjantów.
Co ciekawe, 29-latek nie był wcześniej notowany. Funkcjonariusze CBZC w ogóle się nim nie interesowali - dopiero zawartość jego sprzętu ujawniła, co planował.
Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie.
Grozi mu nawet dożywocie
Za czynną napaść na funkcjonariuszy grozi do 10 lat więzienia, ale przy zarzucie przygotowania do zabójstwa sprawa robi się znacznie poważniejsza.
Widać po tym wszystkim, jak cienka bywa granica między pozornie przypadkowym atakiem a starannie zaplanowaną zbrodnią. Gdyby nie szybka reakcja policjantów, ta historia mogła skończyć się tragedią.