Trzej mężczyźni siedzieli razem na krawędzi pomnika-fontanny św. Faustyny u zbiegu Piotrkowskiej i Zarzewskiej. Po kłótni dwaj starsi rzucili się na najmłodszego i zaczęli wpychać jego głowę pod wodę. Interwencja straży miejskiej zakończyła się jednak nie mandatem za awanturę, tylko sprawą o rozbój, bo w jej trakcie do patrolu podszedł zupełnie inny człowiek.
Do zdarzenia doszło w niedzielę 2 sierpnia około godziny 10 w rejonie placu Niepodległości, w miejscu, gdzie kończy się ulica Piotrkowska. Skwer z pomnikiem-fontanną św. Faustyny to punkt, który w Łodzi ma swoją reputację: regularnie przesiadują tam osoby w kryzysie bezdomności, często z alkoholem.
Według relacji "Expressu Ilustrowanego" mężczyźni w wieku 36 i 37 lat oraz 25-latek początkowo siedzieli obok siebie na krawędzi pomnika. Doszło między nimi do sprzeczki, która przerodziła się w atak dwóch starszych na najmłodszego. Zaczęli go topić w fontannie. Zareagował przechodzień, który zadzwonił po straż miejską.
Ucieczka na widok mundurów
Straż Miejska w Łodzi potwierdza, że zgłoszenie dotyczyło mężczyzny podtapianego w fontannie. Na miejsce skierowano funkcjonariuszy Oddziału Prewencji oraz Oddziału Dzielnicowego Łódź-Górna. Równolegle przebieg zdarzenia obserwowali operatorzy miejskiego monitoringu, którzy przekazywali patrolom informacje na bieżąco.
Na widok zbliżających się strażników dwaj mężczyźni zaczęli oddalać się ze skweru. Funkcjonariusze ruszyli za nimi i ujęli osoby odpowiadające rysopisowi przekazanemu wcześniej przez zgłaszającego. Zaatakowany 25-latek nie wymagał pomocy medycznej. Nie dostał też mandatu za picie alkoholu w miejscu publicznym.
Do patrolu podszedł kolejny mężczyzna
To był moment, w którym rutynowa interwencja zmieniła charakter. W trakcie czynności do strażników zgłosił się kolejny mężczyzna i wskazał zatrzymanych jako sprawców wcześniejszego pobicia połączonego z kradzieżą, do którego miało dojść w rejonie ulic Kruczej i Zarzewskiej, czyli kilkaset metrów od fontanny.
Jak podaje "Express Ilustrowany", pokrzywdzonym był 44-letni pieszy, któremu zabrano telefon komórkowy i portfel.
Operatorzy monitoringu przeanalizowali zapis z kamer z rejonu wskazanego przez zgłaszającego. Straż miejska przekazała, że analiza potwierdziła zgodność osób ujętych na skwerze z tymi zarejestrowanymi podczas wcześniejszego zdarzenia. Innymi słowy: kamery miejskie zamknęły sprawę, do której nikt wcześniej nie wezwał służb.
Dwa czyny, dwie zupełnie różne wagi
Obaj mężczyźni zostali przekazani funkcjonariuszom VIII Komisariatu Policji w Łodzi. Doprowadzono tam również osoby pokrzywdzone w obu zdarzeniach.
Po wytrzeźwieniu zatrzymani usłyszą prawdopodobnie zarzut rozboju oraz naruszenia nietykalności cielesnej - poinformowała podkom. Kamila Sowińska z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi w rozmowie z "Expressem Ilustrowanym".
Warto zwrócić uwagę na proporcje. Rozbój z art. 280 § 1 Kodeksu karnego zagrożony jest karą od 2 do 15 lat pozbawienia wolności. Górna granica wynosi 15 lat od nowelizacji, która weszła w życie w październiku 2023 roku, wcześniej było to 12 lat. Naruszenie nietykalności cielesnej z art. 217 KK to występek zagrożony maksymalnie rokiem więzienia.