Do zderzenia doszło w poniedziałek po godzinie 12.30 na przejeździe kolejowym w Czarlinie w powiecie tczewskim. Pociąg InterCity relacji Bielsko-Biała - Gdynia Główna uderzył w przyczepę załadowaną balotami słomy, która stała na torowisku. Składem podróżowało około 500 osób. Kierujący ciągnikiem 67-latek miał w organizmie alkohol i został zatrzymany.

Zatrzymał się z drugą przyczepą na torach

Kluczowy jest moment, który zarejestrowała kamera na przejeździe. Ciągnik z dwiema przyczepami wjechał na tory i przejechał je w większości: sam ciągnik oraz pierwsza przyczepa znalazły się już po drugiej stronie. Wtedy zestaw stanął. Druga przyczepa, wyładowana balotami słomy, została na torowisku.

Droga przed pojazdem była wolna, a do zjechania z przejazdu brakowało kilku metrów. Zestaw ich nie pokonał. Dlaczego kierujący się zatrzymał, na razie nie wiadomo i to jest pytanie, na które będzie musiało odpowiedzieć postępowanie.

Wstępne ustalenia policji, przekazane przez starszą sierżant Aleksandrę Smukalską z komendy powiatowej w Tczewie, mówią, że mężczyzna wjechał na przejazd mimo opuszczających się rogatek i nie zdążył go opuścić przed zamknięciem zapór. Sformułowanie o braku czasu nie odpowiada jednak temu, co pokazuje nagranie. Zestaw nie utknął w połowie przejazdu ani nie został odcięty przez zapory w trakcie przejeżdżania. Zatrzymał się, mając wolny wyjazd.

Pociąg nie miał szans wyhamować

Skład nadjeżdżał z prędkością szlakową i nie istniała żadna możliwość zatrzymania go przed przeszkodą. Droga hamowania pociągu pasażerskiego liczona jest w setkach metrów, a w skrajnych przypadkach dochodzi do kilometra. Maszynista, który dostrzega przeszkodę na przejeździe, w praktyce może już tylko użyć hamowania nagłego i sygnału.

Uderzenie rozbiło przyczepę, a słoma rozsypała się wokół torów. Przód lokomotywy został poważnie uszkodzony, wybita została przednia szyba.

Komunikat mówi, że nikt nie ucierpiał. To nieścisłe

PKP Polskie Linie Kolejowe podały w swoim wpisie, że nikt nie odniósł obrażeń. Informacje ze służb wskazują inaczej.

Maszynista prowadzący skład był bezpośrednio narażony na odłamki powstałe przy zderzeniu i został raniony kawałkami szkła. Podjęto decyzję o przekazaniu go zespołowi ratownictwa medycznego. Był jedyną osobą poszkodowaną w tym zdarzeniu.

Pasażerowie rzeczywiście wyszli z tego bez szwanku i tę część komunikatu potwierdzają wszystkie relacje. Ale zdanie o braku obrażeń u kogokolwiek pomija człowieka, który siedział w kabinie kilkadziesiąt centymetrów od miejsca uderzenia.

Pół promila to granica między wykroczeniem a przestępstwem

Badanie trzeźwości 67-latka, mieszkańca powiatu tczewskiego, wykazało około pół promila alkoholu. Mężczyzna posiadał wymagane uprawnienia do kierowania pojazdami.

Ta wartość leży dokładnie na granicy wyznaczonej przez polskie prawo. Stężenie od 0,2 do 0,5 promila to stan po użyciu alkoholu, kwalifikowany jako wykroczenie z art. 87 Kodeksu wykroczeń. Powyżej 0,5 promila zaczyna się stan nietrzeźwości i przestępstwo z art. 178a Kodeksu karnego, zagrożone karą do 3 lat pozbawienia wolności, obowiązkowym zakazem prowadzenia pojazdów oraz świadczeniem pieniężnym w wysokości co najmniej 5 tysięcy złotych.

Znacznie poważniejszy jest jednak drugi możliwy przepis. Doprowadzenie do sytuacji, w której skład z pół tysiąca ludzi na pokładzie uderza w przeszkodę na torach, mieści się w definicji sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym z art. 174 Kodeksu karnego. Grozi za to od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Sąd Najwyższy określa taki stan jako sytuację, która niezależnie od dalszej ingerencji człowieka może w każdej chwili przekształcić się w katastrofę.

Mężczyzna został zatrzymany, a policja zapowiedziała przedstawienie mu zarzutów. O ich ostatecznym kształcie zdecyduje prokuratura.

Sprawą zajmie się komisja kolejowa

Ruch na linii nr 131 na odcinku Subkowy - Górki był utrudniony do godziny 18.30. Pasażerowie uszkodzonego składu musieli przesiąść się do innych pociągów, pierwsza setka podróżnych przeszła do podstawionego pociągu Polregio około godziny 14.

Okoliczności zdarzenia zbada również Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych. To procedura niezależna od postępowania karnego, a jej ustalenia obejmą także stan oznakowania i działanie urządzeń na samym przejeździe. Komisja będzie dysponowała nagraniem, na którym widać, że zestaw zatrzymał się na torach, mając przed sobą wolną drogę.

Linia nr 131 to magistrala łącząca południe Polski z wybrzeżem, w wakacje jedna z najbardziej obciążonych w kraju.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Podtapiali 25-latka w fontannie w centrum Łodzi. Wcześniej mieli obrabować 44-letniego przechodnia
Podtapiali 25-latka w fontannie w centrum Łodzi. Wcześniej mieli obrabować 44-letniego przechodnia
W organizowanej przez parafię loterii ksiądz wygrał samochód. Przypadkiem wylosował swój los
W organizowanej przez parafię loterii ksiądz wygrał samochód. Przypadkiem wylosował swój los