Pasażerowie czwartkowego lotu Ryanaira z Wrocławia na Teneryfę dowiedzieli się o problemie dopiero po wylądowaniu, gdy ich walizki nie wyjechały na taśmę. Bagaże rejestrowane co najmniej kilkudziesięciu osób zostały w Polsce, a przewoźnik tłumaczy, że kapitan musiał zabrać więcej paliwa i zmieścić się w limitach wagowych.

Awantura na lotnisku

Samolot wystartował z Wrocławia w czwartek 20 sierpnia po godzinie 13:20, na pokładzie było około 200 osób. Po ponad pięciogodzinnym locie pasażerowie czekali na Teneryfie Południowej na bagaże, ale oczekiwanie się przedłużało. W końcu pracownik przewoźnika przekazał, że walizki większości podróżnych nie zostały załadowane do luków.

Jak relacjonuje Gazecie Wrocławskiej pan Maciej, którego żona i dziecko leciały tym rejsem, na tym informacje się skończyły. Nikt nie potrafił powiedzieć, kiedy i jak bagaże dotrą na wyspę. Na lotnisku wybuchła awantura, a potem ludzie ruszyli do sklepów, żeby zdążyć przed zamknięciem kupić najpotrzebniejsze rzeczy. Zostali bez ubrań na zmianę, kosmetyków, dzieci bez zabawek. Według relacji pana Macieja starsze małżeństwo z tego samego hotelu miało w walizce niezbędne leki.

Ryanair: to przez pogodę i paliwo

Rzecznik wrocławskiego lotniska Bartosz Wiśniewski potwierdził, że bagaże co najmniej kilkudziesięciu pasażerów nie znalazły się w samolocie. Decyzję o odlocie bez nich miał podjąć kapitan.

Biuro prasowe Ryanaira przekazało Gazecie Wrocławskiej, że ze względu na prognozowane niekorzystne warunki pogodowe na trasie konieczne było zabranie dodatkowego paliwa. Zgodnie z wymogami dotyczącymi masy i wyważenia samolotu część bagaży rejestrowanych nie mogła już trafić do luków i została przeniesiona na kolejne loty. Przewoźnik zapewnił, że pasażerowie zostali powiadomieni, a ich bagaż objęto priorytetem i miał dotrzeć najbliższym rejsem w piątek 21 sierpnia.

Walizki przez Londyn

Ponieważ z Wrocławia nie ma w najbliższych dniach bezpośrednich lotów na Teneryfę, część walizek poleciała okrężną drogą: najpierw do Londynu Stansted, skąd miały zostać przepakowane do samolotu na Wyspy Kanaryjskie. Według Gazety Wrocławskiej w piątek po południu bagaży wciąż nie było, a aplikacja, w której Ryanair miał informować o ich statusie, zawieszała się przy próbie wyszukania.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Radiowóz zajechał drogę 12-latkowi na motorowerze. Policja po dwóch tygodniach tłumaczy interwencję
Radiowóz zajechał drogę 12-latkowi na motorowerze. Policja po dwóch tygodniach tłumaczy interwencję
Tyle zarabia Jerzy Owsiak. Jak sam deklaruje, z WOŚP nie bierze ani złotówki
Tyle zarabia Jerzy Owsiak. Jak sam deklaruje, z WOŚP nie bierze ani złotówki