Wtorkowa sesja Rady Miasta Poznania miała być rutynowym głosowaniem nad absolutorium i wotum zaufania dla prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Zamiast tego zamieniła się w jedno z najgłośniejszych zajść w historii poznańskiego samorządu. Tuż po wystąpieniu prezydenta na salę wtargnęła grupa aktywistów, a jeden z mężczyzn rzucił mu w twarz tortem z bitą śmietaną. Nagrania z incydentu błyskawicznie zaczęły krążyć w mediach społecznościowych.

Do zdarzenia doszło we wtorek 16 czerwca, po godzinie 10:00, w trakcie absolutoryjnej sesji rady miasta. Jacek Jaśkowiak przedstawił właśnie raport o stanie Poznania i zasiadł w ławce, gdy do sali sesyjnej weszła grupa osób.

Tort i okrzyki

Jeden z mężczyzn miał ze sobą tort z bitą śmietaną na biszkopcie, którym uderzył prezydenta prosto w twarz. Towarzyszyły temu głośne okrzyki.

Pogrążasz to miasto ze swoimi prezesikami w PIM-ach i właśnie na to zasługujesz - krzyczał napastnik, nawiązując do spółki Poznańskie Inwestycje Miejskie. Inne osoby rozdawały w tym czasie ulotki z hasłem o "wilczym bilecie" dla prezydenta za, jak twierdzili, antyspołeczną politykę. Pod akcją podpisał się Kolektyw Ruch Klimatyczny Jazda.

Mężczyzna nazwał swój czyn "wotum nieufności Poznaniaków" dla Jaśkowiaka. Gdy obezwładniała go straż miejska, a następnie wyprowadzała policja, nie przestawał wykrzykiwać haseł pod adresem prezydenta. Z powodu ataku sesję przerwano.

Tortem oberwała też urzędniczka

Atak nie ograniczył się do samego prezydenta. Według relacji dziennikarza "Głosu Wielkopolskiego" Pawła Antuchowskiego tortem została trafiona także protokolantka siedząca obok Jaśkowiaka. Urzędniczka nie kryła emocji.

Ale ja się boję - powiedziała ze łzami w oczach, cytowana przez Polskie Radio.

Jak relacjonował dziennikarz "Głosu Wielkopolskiego", w obronie prezydenta stanął 70-letni sekretarz miasta Stanisław Tamm, niedawno po ciężkiej operacji. Według tej samej relacji Jaśkowiak był wściekły na straż miejską, że nie zareagowała natychmiast.

Reakcja prezydenta

Tuż po incydencie Jaśkowiak odniósł się do zajścia w wypowiedzi dla mediów. Określił je jako przekroczenie wszelkich granic.

Jestem odporny psychicznie i oczywiście, że nie boję się ataków ani takiego, ani ataku nożem, ani ataku pistoletem - mówił. Jak dodał, można mieć różne poglądy, ale fizyczny atak na pracownika samorządu, na dodatek w trakcie sesji, jest czymś niedopuszczalnym.

Prezydent zaznaczył, że spodziewał się tego typu wydarzeń, a wtorkowe zajście traktuje jako ostrzeżenie przed tym, co może nastąpić.

Polityczne tło

Cała sytuacja rozegrała się w napiętym dla poznańskiego samorządu momencie. Radni mieli udzielić Jaśkowiakowi wotum zaufania i absolutorium, co jeszcze niedawno nie było wcale takie pewne. Od stycznia w szeregach miejscowej Koalicji Obywatelskiej trwają napięcia, których początkiem było odwołanie wiceprezydenta Mariusza Wiśniewskiego. W czerwcu ze stanowiska zrezygnował także inny z zastępców prezydenta, Jędrzej Solarski.

Zajście skomentowała również radna PiS Ewa Jemielity, która całość kwestowała krótko jako "cyrk".

Jaśkowiak rządzi Poznaniem od 2014 roku. W ostatnich wyborach uzyskał reelekcję z poparciem ponad 70 procent głosów w drugiej turze.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Maja Chwalińska zagra w Wimbledonie. Jest decyzja organizatorów w sprawie dzikiej karty
Maja Chwalińska zagra w Wimbledonie. Jest decyzja organizatorów w sprawie dzikiej karty
Nielegalny nocny wyścig radiowozem w Kielcach? Świadek nagrał popisy policjanta. Mundurowy został już ukarany
Nielegalny nocny wyścig radiowozem w Kielcach? Świadek nagrał popisy policjanta. Mundurowy został już ukarany