Obrońca Coritiby strzelił głową gola w meczu z Chapecoense, wsadził piłkę pod koszulkę w hołdzie ciężarnej żonie i pobiegł świętować pod trybunę. Przeskoczył bandę reklamową, za którą było otwarte zejście do tunelu prowadzącego do szatni. Spadł ze schodów, skręcił kostkę i musiał zejść z boiska. Gola i tak mu nie uznano.
Do zdarzenia doszło w sobotę 8 sierpnia na stadionie Couto Pereira w Kurytybie, w 22. kolejce brazylijskiej Serie A.
Czterdziesta druga minuta
Coritiba prowadziła już 1:0 po golu głową Tiago Cósera. W 42. minucie pierwszej połowy Brian Ocampo dośrodkował z prawej strony, a Jacy Maranhão, 28-letni kapitan i środkowy obrońca z numerem 55, skierował piłkę do siatki głową.
Wyjął ją z bramki, wsadził pod koszulkę i pobiegł w kierunku zorganizowanej grupy kibiców za bramką. Chcąc znaleźć się bliżej trybuny, przeskoczył bandę reklamową.
Za bandą był otwarty tunel
Zejście do tunelu prowadzącego do szatni gości jest na Couto Pereira normalnie przykryte klapą, którą otwiera się tylko przy wejściu i schodzeniu drużyn z boiska. Ponieważ do przerwy zostawało kilka minut, przejście było już odsłonięte.
Ochroniarz stojący nieopodal próbował ostrzec piłkarza. „Chciałem pomóc, ale nie zdążyłem", relacjonował później João Guimarães.
Jacy spadł na schody. Koledzy z drużyny i ochrona pomogli mu wrócić na murawę, gdzie dokończył świętowanie przy trybunie, a kibice skandowali jego nazwisko. Chwilę później zajął się nim sztab medyczny.
Podwójny pech
Po analizie półautomatycznego systemu wykrywania spalonego sędzia anulował bramkę z powodu pozycji spalonej na początku akcji.
Obrońca dograł pierwszą połowę, ale schodząc do szatni trzymał się za plecy. W drugiej połowie wytrzymał niespełna trzy minuty i poprosił o zmianę z powodu bólu prawej kostki.
Po meczu uspokajał kibiców. „Obrońcy nieczęsto strzelają gole, więc trochę mnie poniosło. Zapomniałem, że tunel jest otwarty, zorientowałem się dopiero, kiedy spadłem. Skręciłem stopę, ale nic mi nie jest. Jestem trochę obolały", powiedział.
To już drugi raz w tym samym miejscu
Kibice Coritiby od razu przypomnieli sobie identyczną scenę z 2014 roku. Wtedy w tę samą dziurę wpadł napastnik Joel, świętując gola w wygranym 3:1 meczu z São Paulo.
Mimo całego zamieszania Coritiba wygrała spotkanie 2:1.