Pierwszy dzień Łódź Summer Festival 2026 zamienił się w błotny survival. Po całodziennych opadach deszczu Łódzkie Błonia stały się grząskim bagnem, w którym uczestnicy toną po kostki, a sieć zalały nagrania pokazujące skalę katastrofy. Internauci prześcigają się w złośliwościach, przechrzcili już imprezę na "Łódź Bagno Festival", a w okolicznych sklepach w błyskawicznym tempie wyprzedały się kalosze. Impreza potrwa do niedzieli i wiele wskazuje na to, że błoto zostanie na Błoniach do samego końca.

Czwarta edycja darmowego festiwalu wystartowała w piątek 24 lipca na Łódzkich Błoniach, gdzie organizatorzy spodziewają się nawet 150 tysięcy uczestników dziennie. Pogoda postanowiła jednak dopisać scenariusz, którego nikt nie zamawiał. Poprzedzający imprezę całodzienny deszcz sprawił, że trawiasty teren nasiąkł jak gąbka, a przechodzące tłumy szybko zamieniły alejki w brunatne rozlewiska i gęstą, grząską breję, miejscami z kałużami nie do obejścia.

Nagrania z terenu imprezy błyskawicznie obiegły media społecznościowe. Widać na nich ludzi brodzących w błocie, buty zapadające się w brei i całą gamę patentów na ratowanie obuwia, od kaloszy po foliowe worki naciągane na trampki. Ci, którzy postawili na sandały albo białe sneakersy, przekonali się boleśnie, że po jednym wieczorze ich obuwie nie nadaje się już do dalszego użytku.

"Łódź Bagno Festival". Internet nie miał litości

Sieć zareagowała tak, jak reaguje zawsze, czyli falą bezlitosnych memów. Największą popularność zdobyły przeróbki nazwy imprezy: "Łódź Survival Festival", "Łódź Błoto Festival" i "Łódź Bagno Festival". "Teraz jak wejść do wynajętego apartamentu, żeby kary nie dostać", "Mam nowe buty, więc nie idę", "No pojechaliście do Łodzi i nie wzięliście łodzi", "Kostka brukowa będzie za rok lub pięć", żartowali internauci.

Nie wszyscy jednak podchodzili do sprawy z humorem. Część uczestników ostro krytykowała organizację imprezy. "Nigdy więcej. Błoto, wszędzie bagno, nawalone zetki drące ryja i fatalna organizacja. Wracam nocnym do Warszawy", grzmiał jeden z rozczarowanych festiwalowiczów. Inni skarżyli się na nieprzyjemny zapach unoszący się nad rozmokniętym terenem oraz gigantyczne kolejki do bramek, w których trzeba było stać nawet dwie godziny.

Pojawiły się też poważniejsze zarzuty. Uczestnicy wytykali organizatorom zbyt małą liczbę utwardzonych przejść między scenami a strefą gastronomiczną. Zwracano uwagę, że rozmoknięty teren to nie tylko problem estetyczny, ale realna bariera dla osób poruszających się na wózkach lub mających ograniczoną sprawność ruchową.

Kalosze znikały z półek. Teren miał być osuszony

W całej sytuacji nie brakowało też pozytywnych akcentów. Wielu festiwalowiczów przyjęło błotną rzeczywistość z podniesionym czołem, robiąc sobie pamiątkowe zdjęcia i żartując z "festiwalowego survivalu". "Przyjechaliśmy z Bydgoszczy. Wiedzieliśmy, że ma padać, dlatego kalosze były pierwszą rzeczą, którą spakowaliśmy. Dla takich koncertów warto trochę się ubrudzić", mówiła lokalnym mediom jedna z uczestniczek. Efekt? W okolicznych sklepach kalosze wyprzedawały się w ekspresowym tempie.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że jeszcze przed festiwalem organizatorzy zapowiadali osuszenie terenu Błoni, które pod wpływem intensywnych opadów robią się grząskie i błotniste. Zabieg miał zagwarantować uczestnikom większy komfort i bezpieczeństwo. Piątkowe nagrania z imprezy najlepiej pokazują, jak te plany zweryfikowała pogoda.

Mimo błotnej scenerii frekwencja dopisała, a tysiące osób bawiły się pod sceną między innymi podczas występów Bastille, Natalie Imbruglii i Dawida Kwiatkowskiego. Przed uczestnikami jeszcze dwa intensywne dni. W sobotę na Błoniach wystąpią między innymi Timbaland, Bedoes 2115, PRO8L3M i Justyna Steczkowska, a w niedzielę gwiazdami wieczoru będą Sean Paul, Mata i Pezet. Błota raczej nie da się już wyprowadzić z terenu, więc kalosze pozostają obowiązkowym elementem festiwalowej stylizacji.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Wyciekły głosówki Fagaty o Stuu. Po ich odsłuchaniu Konopskyy zdecydował się złożyć zawiadomienie do prokuratury
Wyciekły głosówki Fagaty o Stuu. Po ich odsłuchaniu Konopskyy zdecydował się złożyć zawiadomienie do prokuratury
Skrzyżował BMX-a z hulajnogą elektryczną i śmigał po mieście. Rachunek za "wynalazek" zapłacili rodzice
Skrzyżował BMX-a z hulajnogą elektryczną i śmigał po mieście. Rachunek za "wynalazek" zapłacili rodzice