Dwoje obywateli Niemiec wjechało rowerami na drogę objętą zakazem ruchu tuż przy granicy polsko-rosyjskiej. Chcieli z bliska zobaczyć zewnętrzną granicę Unii Europejskiej i zrobić pamiątkowe zdjęcia. Ich przejazd zarejestrowały kamery Straży Granicznej, a wycieczka skończyła się mandatami na łączną kwotę 1200 złotych.
Kamery wychwyciły ich przy pasie granicznym
Do zdarzenia doszło we wtorek 4 sierpnia w rejonie granicy polsko-rosyjskiej, na terenie służbowej odpowiedzialności Placówki Straży Granicznej w Węgorzewie. Systemy monitorujące pas graniczny zarejestrowały poruszających się rowerami kobietę i mężczyznę. Na miejsce ruszył patrol.
Funkcjonariusze ustalili, że para nie zastosowała się do znaku drogowego B-1, czyli zakazu ruchu w obu kierunkach. Turyści tłumaczyli, że kierowała nimi zwykła ciekawość: chcieli z bliska obejrzeć granicę Unii Europejskiej z Rosją. Na samym oglądaniu się nie skończyło, bo 63-letni mężczyzna zaczął fotografować teren po drugiej stronie.
Trzy mandaty i 1200 złotych
Za zignorowanie znaku B-1 kobieta i mężczyzna dostali po 500 złotych mandatu. Do tego 63-latek zapłacił kolejne 200 złotych za fotografowanie strony sąsiedniej. Łącznie wakacyjna pamiątka kosztowała ich 1200 złotych.
Po rosyjskiej stronie znajduje się obwód kaliningradzki, jeden z najbardziej zmilitaryzowanych obszarów w tej części Europy. To dlatego przepisy w pasie przygranicznym są tak restrykcyjne i egzekwowane bez taryfy ulgowej.
Czego nie wolno w strefie nadgranicznej
Zasady wynikają z rozporządzeń wojewody warmińsko-mazurskiego: za wejście lub wjazd na pas drogi granicznej z naruszeniem przepisów grozi grzywna do 500 złotych, tyle samo za fotografowanie strony sąsiedniej. Straż Graniczna po interwencji przypomniała, żeby w rejonie granicy zwracać uwagę na oznakowanie, bo chęć zrobienia jednego zdjęcia może się skończyć wysokim mandatem.
To zresztą nie pierwszy taki przypadek w tej okolicy. Dwa lata temu funkcjonariusze z tej samej placówki ukarali pięciu turystów z Niemiec, którzy weszli na pas drogi granicznej pod Węgorzewem. Wtedy każdy z nich zapłacił po 500 złotych.