Transmisja na żywo spod sklepu przy ulicy Trzebnickiej w Miliczu skończyła się szybciej, niż zaplanował to jej autor. Ktoś z widzów uznał, że 15-latek zażywa przed kamerą środki odurzające, i zamiast lajka wysłał zgłoszenie na policję. Patrol zjawił się na miejscu jeszcze tego samego wieczoru.

Widzowie zareagowali szybciej niż algorytm

Zgłoszenie trafiło do dyżurnego milickiej komendy w poniedziałek po godzinie 20:00. Policjanci pojechali pod wskazany sklep i zastali tam 15-latka z dwójką młodszych kolegów. Chłopcy przekonywali, że temat narkotyków w ogóle ich nie dotyczy.

Wystarczyła jedna kontrola

Wersja nastolatków nie wytrzymała konfrontacji z rzeczywistością. Przy 15-latku funkcjonariusze znaleźli woreczek z suszem, a badanie potwierdziło, że to marihuana. Chłopak przyznał, że narkotyki kupił w internecie.

Nastolatek został zatrzymany i przewieziony do domu, gdzie w obecności ojca przeprowadzono przeszukanie. Stamtąd obaj pojechali prosto na komendę.

Decyzję podejmie sąd

Sprawa trafi do Sądu Rodzinnego i Nieletnich w Miliczu, który zdecyduje o dalszych krokach wobec 15-latka. Milicka policja skwitowała całość krótko: transmisja może być "live", ale konsekwencje nie znikają po wyłączeniu telefonu.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Ukrainka nie chciała płacić za nadbagaż, więc siłą wbiegła na płytę lotniska w Krakowie. Interweniowała Straż Graniczna
Ukrainka nie chciała płacić za nadbagaż, więc siłą wbiegła na płytę lotniska w Krakowie. Interweniowała Straż Graniczna
W sieci pojawiło się nagranie z wesela w Wadowicach. Po bójce i interwencji policji jeden z gości hotelowych zmarł
W sieci pojawiło się nagranie z wesela w Wadowicach. Po bójce i interwencji policji jeden z gości hotelowych zmarł