Nie będzie szybkiego zakończenia sprawy śmierci 15-letniego Dominika. W czwartek Sąd Rejonowy w Wolsztynie odrzucił wnioski dwóch oskarżonych o dobrowolne poddanie się karze i zdecydował, że sprawa potoczy się w zwykłym trybie. Pierwsze posiedzenie wyznaczono na wrzesień.
Co zdecydował sąd
W czwartek w Sądzie Rejonowym w Wolsztynie odbyło się posiedzenie dotyczące procesu w sprawie śmierci harcerza podczas obozu nad jeziorem Ośno. Sąd rozpatrywał wnioski o dobrowolne poddanie się karze złożone przez 21-letniego drużynowego Marka G. oraz 19-letniego Igora K. - ratownika WOPR.
Sąd wnioski odrzucił. Powód był konkretny.
- Jeden z oskarżonych, mimo wniosku o dobrowolne poddanie się karze, kwestionował kwestie przyczynienia się do śmierci tego młodego harcerza, który utonął w jeziorze - wyjaśnił prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Chodzi o Igora K., który nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Marek G. pod koniec śledztwa przyznał się do tego, że nie zapewnił podopiecznemu bezpieczeństwa. Obaj wyrazili żal i skruchę - i, jak podają media, uzyskali przebaczenie od rodziców Dominika. Nie wiadomo, jaką karę zaproponowali.
Zgody na wydanie wyroku bez prowadzenia rozprawy na tym etapie nie wyraził także prokurator. Zawnioskował o skierowanie sprawy na rozprawę i uzależnił ewentualną zgodę na dobrowolne poddanie się karze od wysłuchania stanowiska pokrzywdzonych.
Co się wtedy stało
Cofnijmy się do 24 lipca 2025 roku. W miejscowości Wilcze w powiecie wolsztyńskim, nad Jeziorem Ośno, trwał obóz harcerski organizowany przez dolnośląski Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej. Wśród uczestników był 15-letni Dominik - mieszkaniec Witoszowa Dolnego, uzdolniony uczeń II LO w Świdnicy.
Tej nocy chłopiec miał zdawać na stopień "ćwika". Próba polegała na przepłynięciu jeziora wpław - w nocy, w pełnym umundurowaniu i obuwiu, na odcinku 500 metrów.
- Próba ta się odbyła, a pokrzywdzony utonął - relacjonował prokurator Wawrzyniak.
Według ustaleń śledztwa do tragicznej śmierci doprowadziło zachowanie oskarżonych, pod których opieką feralnej nocy pozostawał nastolatek.
- Podczas przeprowadzania próby harcerskiej, pozostając na pomoście, nie zapewnili nastolatkowi odpowiedniej asekuracji. Podjęli wprawdzie próbę udzielenia mu pomocy, ale ich starania okazały się niewystarczające i chłopiec utonął - tłumaczył prokurator.
Obaj mężczyźni zostali zatrzymani i usłyszeli zarzuty jeszcze w lipcu 2025 roku.
Zarzuty i grożąca kara
Marek G. i Igor K. są oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci oraz narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu albo śmierci. Grozi im od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
Śledztwo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Wolsztynie. Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Wolsztynie w marcu 2026 roku.
Tragedia, która wstrząsnęła Polską
Śmierć Dominika poruszyła cały kraj. Nastolatek był harcerzem i pasjonatem nauki, ale miał też zadatki na pisarza. Dolnośląska radna sejmiku wojewódzkiego Katarzyna Lubiniecka-Różyło przywołała po tragedii jego opowiadanie "Nocna rozmowa z przyszłością" - pracę na dolnośląski konkurs literacki "O Laur Diamentowego Pióra". Dominik rozmawia w nim z samym sobą z przyszłości - o odwadze, która przejawia się w mówieniu "nie". Dziś czyta się to inaczej.
Po tragedii ówczesna ministra edukacji Barbara Nowacka zdecydowała o dodatkowych kontrolach na obozach harcerskich.
Proces rusza we wrześniu.