Minister do spraw równości Katarzyna Kotula tłumaczyła w Polsat News, dlaczego kobiety i mężczyźni nie mogą przechodzić na emeryturę w tym samym wieku. Jej argument nie dotyczył demografii ani finansów ZUS. Chodziło o to, kto w domu sprząta. Nagranie rozeszło się po sieci błyskawicznie, a internauci zaczęli zadawać niewygodne pytania.

Temat zrównania wieku emerytalnego wraca do debaty publicznej regularnie. Obecnie kobiety w Polsce przechodzą na emeryturę w wieku 60 lat, mężczyźni w wieku 65 lat. Za ujednoliceniem przemawiają argumenty demograficzne i rosnące koszty systemu emerytalnego, w którym coraz mniej pracujących utrzymuje coraz więcej świadczeniobiorców.

W rządzie pomysłów jest kilka. Minister rozwoju Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz sugerowała, że wiek emerytalny kobiet mógłby zależeć od posiadania dzieci - bezdzietne pracowałyby tak długo jak mężczyźni. Minister pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk mówiła z kolei o zrównaniu, ale w dół, czyli o obniżeniu wieku emerytalnego mężczyznom.

Katarzyna Kotula postawiła jednak zupełnie inny warunek.

"Jeśli pełna równość, to także pełen równy podział obowiązków domowych"

Pytana o sprawę przez Piotra Witwickiego w Polsat News minister ds. równości odpowiedziała, że zrównanie wieku emerytalnego musi iść w parze z czymś innym.

Jak stwierdziła, jeśli mowa o pełnej równości, czyli o równym wieku emerytalnym, to musi to oznaczać także pełny i równy podział obowiązków domowych.

Prowadzący próbował drążyć, wskazując, że w wielu państwach europejskich wiek emerytalny jest już zrównany, i zapytał wprost, czy teraz usłyszy argument o tym, że ktoś więcej sprząta w domu.

Kotula odpowiedziała pytaniem, czy zdaniem redaktora nie ma znaczenia to, kto wykonuje większość obowiązków domowych.

Minister dodała, że nie satysfakcjonują jej badania Polskiego Instytutu Ekonomicznego z 2025 roku dotyczące podziału obowiązków w polskich domach. Skoro tylko w około jednej trzeciej gospodarstw domowych udaje się osiągnąć pełny i równy podział obowiązków, to właśnie o tym, jej zdaniem, powinniśmy rozmawiać.

Co faktycznie mówią dane

Liczby, na które powołuje się minister, istnieją i nie są wyssane z palca. Według danych GUS z 2023 roku kobiety w Polsce poświęcały na obowiązki domowe i opiekuńcze średnio 4,2 godziny dziennie, mężczyźni 2,4 godziny. W skali tygodnia daje to około 15 godzin różnicy.

Z raportu PIE wynika, że w rodzinach z małymi dziećmi aż 63 procent matek deklaruje, że to one wykonują większość domowych zadań. Tylko 27 procent kobiet mówi o równym podziale, a zaledwie w co dziesiątym gospodarstwie większość obowiązków bierze na siebie mężczyzna.

Kluczowy jest jednak zakres tych badań. Raport PIE, na który powołuje się Kotula, opierał się na badaniu rodziców małych dzieci - konkretnie 3 tysięcy osób wychowujących dzieci do 9. roku życia. To nie jest przekrój całego społeczeństwa. To zdjęcie sytuacji w rodzinach z małymi dziećmi.

I właśnie tu zaczyna się problem, który natychmiast wychwycili internauci.

"Mieszkam sam, wykonuję sto procent obowiązków"

Nagranie z Polsat News w kilka godzin obiegło media społecznościowe. Na Wykopie wpis z wypowiedzią minister trafił na główną, a w komentarzach dominował jeden argument.

Chodzi o singli. Jeden z użytkowników napisał wprost, że jest singlem, mieszka sam i wykonuje sto procent obowiązków domowych, więc poprosi w takim razie o obniżenie wieku emerytalnego.

Ten sam zarzut w bardziej rozbudowanej formie pojawiał się już wcześniej, przy okazji podobnej wypowiedzi Kotuli. Internauci zwracali uwagę, że liczba osób żyjących samotnie rośnie z roku na rok. Pytali, dlaczego kobieta, która nigdy nikim się nie opiekowała i wykonywała obowiązki domowe wyłącznie za siebie, ma mieć niższy wiek emerytalny niż mężczyzna w dokładnie tej samej sytuacji. I co w przypadku, gdy to mężczyzna wykonuje większość obowiązków w gospodarstwie domowym.

Innymi słowy: argument oparty na statystyce grupowej rozsypuje się w momencie, gdy zastosować go do konkretnej osoby. Uprawnienie przypisuje się według płci, a uzasadnia według zachowania, którego dana osoba wcale nie musi przejawiać.

Krytyka od dziennikarzy i petycja

Krzysztof Stanowski, szef Kanału Zero, skwitował wypowiedź krótko, stwierdzając, że rządzą nami wariaci.

Ta sama linia argumentacyjna Kotuli wywoływała zresztą burzę już wcześniej. Po jej wypowiedzi w programie "Graffiti" w Polsat News powstała nawet petycja o odwołanie jej ze stanowiska. Autorzy zarzucali, że uzależnianie przywileju emerytalnego od płci, a nie od faktycznie wykonywanej pracy domowej, jest podejściem seksistowskim i sprzecznym z konstytucją. Zwracali uwagę, że sam postulat przyznawania niższego wieku emerytalnego za nieodpłatną pracę opiekuńczą jest do obrony, ale wyłącznie wtedy, gdy nie zależy od tego, czy wykonuje ją kobieta czy mężczyzna.

Kontrargument z drugiej strony

W dyskusji pojawiał się też argument broniący obecnego rozwiązania. Jego zwolennicy wskazują, że mężczyźni statystycznie wpłacają do systemu więcej niż z niego pobierają, a kobiety odwrotnie - i to właśnie dzięki tej różnicy kobiety mogą przechodzić na emeryturę wcześniej. Padał również argument, że kobieta wracająca z pracy jest w domu wcześniej niż mężczyzna, który częściej pracuje dłużej lub dojeżdża, co samo w sobie tłumaczy część różnicy w godzinach poświęcanych na dom.

Rząd zmian nie planuje

Niezależnie od sporu o argumenty, praktyczny efekt jest jeden. Kotula podkreśliła, że ministrą odpowiedzialną za zmiany dotyczące wieku emerytalnego jest Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, a ta stawia sprawę jasno: dopóki kieruje resortem pracy, zmiany wieku emerytalnego nie będzie.

Sam temat wróci jednak niemal na pewno. Przy obecnej demografii i kondycji systemu emerytalnego pytanie nie brzmi, czy ktoś kiedyś tę dyskusję otworzy, tylko kiedy i w którą stronę zdecyduje się wyrównywać.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Pijany obywatel Niemiec walnął audi w ogrodzenie i zasnął za kierownicą. Policjanci musieli wybić szybę
Pijany obywatel Niemiec walnął audi w ogrodzenie i zasnął za kierownicą. Policjanci musieli wybić szybę
Skandaliczne zachowanie policjantki z Gorzowa. Wstawiła na relację zdjęcie z reanimacji zatrzymanej. Kobieta zmarła
Skandaliczne zachowanie policjantki z Gorzowa. Wstawiła na relację zdjęcie z reanimacji zatrzymanej. Kobieta zmarła