Na Mierzei Wiślanej 24-letni obywatel Niemiec zakończył jazdę luksusowym audi na polu, po tym jak zjechał z drogi i uderzył w ogrodzenie. Kiedy przyjechali policjanci, mężczyzna siedział za kierownicą i nie reagował na żadne wezwania. Funkcjonariusze musieli wybić szybę, żeby wyciągnąć go z auta. Powód braku kontaktu okazał się prozaiczny — alkomat pokazał blisko 2 promile.
Zgłoszenie o nieprzytomnym mężczyźnie w aucie
Do zdarzenia doszło 15 lipca w miejscowości Łaszka. Policjanci otrzymali zgłoszenie o nieprzytomnym mężczyźnie znajdującym się w pojeździe. Na miejsce skierowano funkcjonariuszy z Oddziału Prewencji Policji w Gdańsku, którzy w okresie sezonu wakacyjnego pełnią służbę na terenie Mierzei Wiślanej.
To, co zastali na miejscu, wyglądało poważnie. Uszkodzone Audi RS5 po zjechaniu z drogi uderzyło w ogrodzenie, a następnie zatrzymało się na polu. Za kierownicą siedział młody mężczyzna, który nie reagował na wezwania policjantów.
Wybili boczną szybę
Z uwagi na brak kontaktu oraz realne zagrożenie dla jego życia i zdrowia funkcjonariusze wybili boczną szybę i wydostali go z pojazdu. Dopiero wtedy sytuacja się wyjaśniła.
Po otwarciu samochodu policjanci wyczuli od mężczyzny silną woń alkoholu. Badanie wykazało, że 24-latek miał blisko 2 promile alkoholu w organizmie. Mężczyzna nie był w stanie samodzielnie utrzymać równowagi.
Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego. Po przebadaniu przez lekarza oraz pobraniu krwi do dalszych badań 24-latek został zatrzymany i przewieziony do jednostki Policji. Uszkodzony pojazd odholowano na policyjny parking.
Rachunek do zapłaty: przepadek równowartości auta
Po wytrzeźwieniu Niemiec usłyszał zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, do którego się przyznał i dobrowolnie poddał się karze.
I tu zaczyna się najdroższa część historii. Prokurator zaproponował zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na 5 lat, grzywnę w wysokości 250 stawek dziennych po 25 złotych każda, 5 tysięcy złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a także przepadek równowartości pojazdu w kwocie 100 tysięcy złotych. Do tego dochodzą koszty postępowania i opłaty sądowe.
Nocna eskapada zakończona snem w rozbitym RS5 kosztowała więc kierowcę ponad sto tysięcy złotych i pięć lat bez prawa jazdy.