Nastolatek na jednym kole, ucieczka przed policją i 0,36 promila. A na końcu tej historii hulajnoga wjechała na lawetę i pojechała na policyjny parking. Elbląscy policjanci mieli sporo pracy z 16-latkiem, który w krótkim czasie zaliczył całą serię wykroczeń.
Wszystko zaczęło się od tego, że 16-latek jechał na jednym kole hulajnogą elektryczną. Kiedy policjanci chcieli go zatrzymać, chłopak próbował im uciec. Kontrola odbyła się kilkaset metrów dalej, ale w tym czasie nastolatek zdążył popełnić jeszcze kilka wykroczeń - między innymi jechał hulajnogą "pod prąd" i to po jezdni, w okolicy C.H. Ogrody.
Bez uprawnień i z alkoholem w organizmie
Okazało się, że 16-latek nie posiada karty rowerowej, czyli wymaganych uprawnień do kierowania hulajnogą. Policjanci zbadali go alkomatem, a ten wskazał 0,36 promila alkoholu w organizmie. O sprawie zawiadomiono rodziców młodzieńca.
W toku kontroli wyszło też, że hulajnogę nastolatek pożyczył od jednego ze swoich kolegów.

Laweta i policyjny parking
Teraz 16-latek odpowie przed sądem rodzinnym za popełnione wykroczenia. Kolega, który pożyczył mu hulajnogę, też nie wyjdzie z tego bez konsekwencji - odpowie za udostępnienie sprzętu osobie, która nie powinna się nim poruszać z uwagi na brak uprawnień. Co więcej, to on zostanie obciążony kosztami holowania.
Bo hulajnoga trafiła na policyjny parking. Odholowano ją na lawecie jak samochód po wypadku.
Na koniec jeden szczegół - jak podkreślił nadkom. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu, 16-latek jechał w kasku ochronnym.