wyświetlenia
By zwrócić uwagę na nieprawidłowy manewr, autor nagrania użył klaksonu. Wtedy w aucie, które zablokowało możliwość jazdy na wprost, włączono sygnały świetlne i dźwiękowe, co miało sugerować, że jest to nieoznakowany radiowóz.
Chwilę później z samochodu wysiedli mężczyźni, którzy mieli pretensje do kierowcy. Jeden z nich zapytał go, czy wie, do czego służy klakson.
Gdy kierowca odpowiedział, że w tym miejscu obowiązuje zakaz skrętu, usłyszał krótką odpowiedź: „Ale ja tu mogę”. To właśnie ten fragment najmocniej przykuł uwagę oglądających i wywołał falę komentarzy. Autor nagrania podkreślił też, że osoba, która do niego podeszła, nie przedstawiła się ani nie wylegitymowała, dlatego sam nie ma pewności, czy byli to rzeczywiście policjanci.
Nagranie wzbudza kontrowersje nie tylko przez sam manewr, ale też przez sposób zachowania po zatrzymaniu. W komentarzach pod filmem pojawiają się pytania, czy funkcjonariusze mogą ignorować znaki bez użycia sygnałów uprzywilejowania i czy kierowca miał prawo poczuć się potraktowany z góry.
Wiadomo jedynie, że zdarzenie miało mieć miejsce w Warszawie, na Alejach Jerozolimskich przed rondem de Gaulle’a. Dokładna data nie została podana w opisie nagrania.
Źródło foto/wideo: Stop Cham - fb
Rozmowy na Facebooku