wyświetlenia
Najmocniej działa tu sama skala. W Polsce przekroczenie 24 punktów karnych oznacza utratę uprawnień. Przy wyniku 163 punktów mowa więc o liczbie, która wielokrotnie przekracza dopuszczalny limit. W praktyce oznacza to, że zwykły kierowca przy takim wyniku dawno straciłby prawo jazdy i musiałby przechodzić całą procedurę odzyskiwania uprawnień.
Z wcześniejszych informacji wynikało, że chodziło o 99 punktów karnych za serię przekroczeń prędkości. Później lista wykroczeń jeszcze się wydłużyła. Wśród nich pojawiły się kolejne przypadki szybkiej jazdy, a jednym z najmocniej komentowanych był ten, gdy Mejza miał pędzić 200 km/h na trasie S3, czyli o 80 km/h za szybko.
To właśnie dlatego sprawa przestała wyglądać jak zwykła seria mandatów, a zaczęła przypominać historię kierowcy, który przez długi czas zachowywał się tak, jakby przepisy go nie obowiązywały. Nie chodzi tu o jedno czy dwa wykroczenia, ale o długi ciąg powtarzających się naruszeń, które po zsumowaniu dały gigantyczny wynik.
W tle pojawia się też temat immunitetu poselskiego. I to właśnie on najmocniej rozpala komentarze. Dla wielu osób cała sytuacja wygląda jak przykład podwójnych standardów - zwykły kierowca szybko straciłby uprawnienia, a tu przez długi czas sprawa toczyła się w innym trybie, bo dotyczyła posła. To sprawia, że emocje wokół tej historii są dużo większe niż przy zwykłych doniesieniach o mandatach.
Sam Mejza tłumaczył, że chodzi o stare, skumulowane sprawy, a część korespondencji miała trafiać na dawny adres. Jednocześnie przyznał, że przekraczał prędkość i za to przeprosił. To jednak nie zmienia faktu, że po zsumowaniu wszystkich opisanych przypadków mowa o wyniku, który robi ogromne wrażenie i natychmiast wywołuje pytanie, jak długo jeszcze taka sytuacja mogła trwać.
Cała historia znów pokazuje, jak mocno opinię publiczną drażnią sytuacje, w których polityk sprawia wrażenie osoby funkcjonującej na innych zasadach niż reszta kierowców. 163 punkty karne to liczba, obok której trudno przejść obojętnie. Zwłaszcza gdy chodzi o osobę publiczną i posła.
Foto KPP w Nowym Dworze Mazowieckim
Rozmowy na Facebooku