wyświetlenia
Nagranie pod artykułem
Do zdarzenia doszło w piątek, 9 stycznia 2026 roku, około godziny 23:30. Kierowca czarnego Passata, poruszając się Aleją Solidarności, zbliżał się do skrzyżowania z ulicą Sudecką. Mimo że na drodze zalegał śnieg, a nawierzchnia była śliska, mężczyzna kompletnie nie dostosował prędkości do panującej aury. Według relacji autora nagrania, auto pędziło ponad 100 km/h, ignorując fakt, że droga była niemal całkowicie biała.
Finał tej szarży był łatwy do przewidzenia. Gdy kierowca Passata próbował wyhamować przed skrzyżowaniem, jego pojazd całkowicie stracił przyczepność. Samochód, nad którym nikt już nie panował, z impetem przejechał przez pasy i wpadł prosto do rowu. Cała sytuacja wyglądała groźnie, auto wypadło z drogi z tak dużym impetem, że utknęło na poboczu.
Internauci w komentarzach nie szczędzą gorzkich słów pod adresem „mistrza prostej”. Dominują głosy, że kierowca chyba nie zauważył śniegu sięgającego niemal do kolan. To zdarzenie to kolejna przestroga dla wszystkich, którzy wierzą, że systemy bezpieczeństwa w ich samochodach oszukają prawa fizyki na oblodzonej i zasypanej jezdni.
Rozmowy na Facebooku