menu
Nagrał policyjną kontrolę. Twierdził, że nie prowadził i wydmuchał 1,6 promila. Internauci podzieleni
Nagrał policyjną kontrolę. Twierdził, że nie prowadził i wydmuchał 1,6 promila. Internauci podzieleni
W sieci zawrzało po opublikowaniu nagrania z interwencji policji w Zawierciu. Na filmie widać mężczyznę, któremu funkcjonariusze zatrzymują prawo jazdy, mimo że w momencie podjęcia czynności stał przy swoim zaśnieżonym samochodzie. Choć początkowo sprawa wyglądała na kontrowersyjną, oświadczenie policji rzuca na nią zupełnie nowe światło.

Nagranie pod artykułem

"Nie widział pan, żebym jechał"

Nagranie, które stało się wiralem na TikToku, przedstawia emocjonalną dyskusję mężczyzny z policjantem. Zatrzymany argumentował, że interwencja jest bezprawna, ponieważ nie został przyłapany na gorącym uczynku. „Zastaliśmy pana przy samochodzie Audi, w którym pan wykonywał jakieś czynności, ładował przedmioty” – przyznaje na filmie funkcjonariusz, co dla wielu internautów było dowodem na nadużycie władzy.

Mężczyzna twierdził, że pił alkohol w domu, a do auta podszedł jedynie po rzeczy. Badanie alkomatem, przeprowadzone około godziny po rzekomym zdarzeniu, wykazało u niego 1,6 promila alkoholu w organizmie.

Świadek i nagrania z monitoringu

Kluczowym elementem układanki okazała się druga część nagrania oraz oficjalne stanowisko Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu. Funkcjonariusze nie pojawili się pod domem mężczyzny przypadkiem. Otrzymali zgłoszenie od świadka, który widział kierowcę (poruszającego się pojazdem marki Mazda, a nie Audi, jak sugerował początkowy chaos informacyjny) na stacji paliw. Świadek zeznał, że od kierującego czuć było silną woń alkoholu, po czym mężczyzna wsiadł do auta i odjechał.

Policja zabezpieczyła nagrania z monitoringu, które potwierdzają wersję świadka – widać na nich, jak mężczyzna przyjeżdża i odjeżdża samochodem ze stacji.

Badanie retrospekcyjne nie kłamie

Najmocniejszym dowodem w sprawie okazało się tzw. badanie retrospekcyjne. Polega ono na kilkukrotnym pobraniu próbek w odstępach czasu, co pozwala biegłym ustalić, czy stężenie alkoholu w organizmie rosło, czy spadało.

W tym przypadku wyniki wykazały tendencję spadkową (z 1,6 promila do około 1 promila). Dla biegłych to jasny dowód, że alkohol został spożyty znacznie wcześniej i był już w fazie metabolizowania, co podważa linię obrony mężczyzny o "piciu w domu tuż przed podejściem do auta".

Dalsze losy kierowcy rozstrzygnie sąd, jednak zgromadzony materiał dowodowy – w tym zeznania świadka, monitoring oraz badania medyczne – stawia go w bardzo trudnej sytuacji.

Poniżej nagranie z komentarzem gdyż w oryginalnym, nie było zamazanych profili policjantów

Nagranie samej interwencji od 1 minuty

Reklama

Policja wydała oświadczenie w tej sprawie które publikujemy p[oniżej.

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku