wyświetlenia
Jej wyjątkowość też bywa wyolbrzymiana. Chemicznie to nadal przede wszystkim chlorek sodu, a różowy kolor bierze się z domieszek minerałów, głównie związków żelaza. Badania pokazują, że poza sodem można znaleźć tam śladowe ilości wapnia, magnezu, potasu i innych pierwiastków, ale są to ilości zbyt małe, by robiły istotną różnicę żywieniową.
Najciekawsze jest to, że ten „naturalny” skład obejmuje nie tylko minerały przedstawiane w reklamach jako atut, ale też śladowe ilości pierwiastków uznawanych za niepożądane, w tym ołowiu czy rtęci. To nie znaczy, że każda paczka jest niebezpieczna, tylko że mówimy o zwykłej soli kamiennej z domieszkami, a nie o jakimś wyjątkowym superprodukcie. W analizie 31 próbek różowej soli jedna przekroczyła nawet limit dla ołowiu, choć pozostałe próbki nie przekraczały limitów dla arsenu, kadmu i rtęci.
Rozmowy na Facebooku