wyświetlenia
Ból brzucha i wizyta na SORze
Koleżanka Klaudii trafiła na oddział ratunkowy z powodu silnego bólu brzucha. Po kilku godzinach badań lekarze wykryli infekcję nerek i odesłali ją do domu. Brzmi niegroźnie - dopóki nie przyszły rachunki.
Za kilka godzin na SORze i diagnozę infekcji nerek szpital wystawił rachunek na 49 323 dolarów - czyli prawie 180 tysięcy złotych. Dla porównania - miesięczne ubezpieczenie zdrowotne na wyjazd do USA to koszt rzędu kilkuset złotych.
Koszty leczenia w USA są „zawsze crazy"
Klaudia Tuğul na swoim TikToku regularnie pokazuje realia życia w Stanach Zjednoczonych i nie raz poruszała temat tamtejszej służby zdrowia. Sama również miała okazję przekonać się o astronomicznych cenach z pierwszej ręki. Opowiedziała, że ma kilka koleżanek, które pomimo tego że pracują, świadomie nie płacą ubezpieczenia - bo twierdzą, że szkoda im 200 dolarów miesięcznie. Historia jej znajomej pokazuje dobitnie, jak bardzo mylne jest takie podejście.
Ubezpieczenie - obowiązek, nie fanaberia
Przypadek koleżanki Klaudii to skrajny przykład, ale nawet „zwykłe" wizyty na amerykańskim SORze potrafią zwalić z nóg. Sama Klaudia spędziła kiedyś na oddziale ratunkowym siedem godzin - rachunek objął m.in. USG miednicy, USG narządów rodnych oraz tomografię jamy brzusznej z kontrastem. Łączny koszt pobytu wyniósł 11 277 dolarów, czyli około 41 tysięcy złotych. Na szczęście miała ubezpieczenie i sama musiała pokryć jedynie 350 dolarów.
Wniosek jest prosty - jadąc do USA, ubezpieczenie zdrowotne to nie opcja, lecz konieczność. Kilkaset złotych na polisę może uchronić przed rachunkiem, który z łatwością przekroczy roczne zarobki przeciętnego Polaka.
@klaudiatugul Ogromny rachunek ze szpitala w USA #rachunek #koszty #sluzbazdrowia #szpital #ameryka ♬ Club Penguin Pizza Parlor - Cozy Penguin
Rozmowy na Facebooku